Dżihad globalny Uzbeków

Pierwszy od czasu 11 września 2001 r. zamach terrorystyczny na nowojorskim Manhattanie przeprowadził nie Arab, a Uzbek.

Światowe media zaszokowała informacja, że pierwszy od czasu 11 września 2001 r. zamach terrorystyczny na nowojorskim Manhattanie przeprowadził nie Arab z Maroka, Tunezji czy Syrii, nie Pusztun z Pakistanu, nie złowrogi Irańczyk związany z Hezbollahem, ale związany z Państwem Islamskim 29-letni Uzbek. To on 31 października rozjeżdżał ludzi ciężarówką.

Uzbecy są jedną z podstawowych sił islamskiego globalnego dżihadu, ale w przeciwieństwie do Czeczenów, o których wyczynach globalne media rozpisują się często, Uzbecy marketingowo nie przebijają się na pierwsze strony gazet. Być może dlatego, że sam Uzbekistan zdaje się być oazą spokoju w porównaniu do Czeczenii, Dagestanu czy Kabardyno Bałkarii.

Niesłusznie – liczba zamachów dokonanych przez Uzbeków w imieniu Państwa Islamskiego jest długa, a skuteczność brygad uzbeckich walczących w Pakistanie, Afganistanie i Syrii spowodowała, że powszechnie ich jednostki uchodzą za elitarne i są kierowane na najtrudniejsze odcinki frontów.

Historia choroby

Żeby opowiedzieć skąd wzięli się Uzbecy we współczesnym islamskim dżihadzie, musimy cofnąć się do roku 1990. W tym roku w Centralnej Azji, w Saratowie zostaje utworzona Islamska Partia Odrodzenia, działająca w republikach dawnego ZSRR.

Grupa uzbeckiego oddziału partii, rozczarowana jej niezdolnością do wprowadzenia szariatu i budowy państwa islamskiego założyła w Namangan w Uzbekistanie, partię Adolat (sprawiedliwość). W grudniu 1991 r. zajęli lokalny komitet partii komunistycznej, ogłosili rządy szariatu w Namangan i wezwali prezydenta Karimowa, żeby proklamował państwo islamskie w Uzbekistanie. Na czele partii stali wówczas Tohir Juldaczow i Dżumabhoi Chodżyjew.

Karimow w marcu 1992 r. rozbił grupę i aresztował 27 członków partii. Juldaczow uciekł do Afganistaniu, w którym spotykał się z oficerami pakistańskiej ISI. Odwiedził też później Zjednoczone Emiraty Arabskie, Arabię Saudyjską i Turcję. Wszędzie przedstawiał się jako duchowy przywódca islamskiej rewolucji w Uzbekistanie. Ostatecznie osiadł w Peszawarze, który w latach 90. był ośrodkiem wszelkich ruchów i grup dżihadu, punktem kontaktowym, rekrutacyjnym i centrum finansowym. Wiadomo też, że spotykał się z Osamą bin Ladenem oraz oficerami tureckiego wywiadu (MIT). W tym czasie drugi z członków kierownictwa Adolat, Dżumabhoi Chodżyjew, który przyjął pseudonim Juma Namangani, razem z grupą uzbeckich bojowników wziął udział w tadżyckiej wojnie domowej. Do jego bazy w Dolinie Tavildara przybywali ochotnicy – głównie z rozbitych przez prezydenta Karimova oddziałów partyzanckich z doliny Fergany. Wraz z arabskimi dżihadi i dzięki pieniądzom z Arabii Saudyjskiej, zaczęli budować coraz większą i coraz bardziej sprawną formację.

Koniec tadżyckiej wojny domowej wymusił jednak rozformowanie jednostki.

W 1998 r. Namangani przybył do pakistańskiego Peszawaru. Tam, dzięki porozumieniu Judaczowa z liderem Talibanu – Mułłą Omarem i z Osamą bin Ladenem, proklamują powstanie IMU – Islamskiego Ruchu Uzbekistanu.

W 1999 r. IMU przeniosło się do Afganistanu. Liczyło wówczas ok. 2 tys. żołnierzy, rzekomo dużo lepiej wyposażonych, niż regularna armia Uzbekistanu.

Osama bin Laden dofinansował ruch kwotą 20 mln $. Ruch rekrutował w Afganistanie nie tylko Uzbeków – w jego szeregi wstępowali Tadżycy, Ujgurzy, Pakistańczycy.

IMU odegrał istotną rolę w walkach Talibanu z Sojuszem Północnym. Lider IMU, Namangani był najważniejszym dowódcą „zagranicznych” brygad Talibanu na północy kraju. Dowodził siłami składającymi się z Czeczenów, Ujgurów, Tadżyków, Pakistańczyków.

Po amerykańskim ataku na Afganistan w 2001 r., Namangani zginął, a większość członków IMU zbiegła do Południowego Waziristanu w Pakistanie.

Jak dotychczas, zagraniczne oddziały związane z Talibanem i Al Kaidą nie miały problemu z działalnością na terytoriach FATA. Tym razem jednak, rządzący Pakistanem generał Muszarraf został zmuszony przez USA do wybrania strony w konflikcie z Al Kaidą- wybrał stronę USA.

Obecność IMU stała się więc kłopotliwa dla władz pakistańskich, a wręcz niepożądana. ISI pomocne dotychczas wszelkim ruchom dżihadu oraz armia pakistańska zaczęły wywierać presję na lokalnych watażków, żeby pozbyli się z terytoriów plemiennych administrowanych przez Pakistan (FATA) Arabów, Ujgurów, Afgańczyków i naturalnie Uzbeków z IMU.

W odpowiedzi Al Kaida uznała te działania za zdradę i wezwała wszystkich dżihadi do walki z rządem Pakistanu i wypędzenia administracji centralnej z FATA.

W rezultacie doszło do wojny Pakistanu z Talibanem w Południowym, a następnie Północnym Waziristanie. IMU szczególnie upodobało sobie południowy Waziristan i miasto Wana. Wojna przyniosła polityczne zwycięstwo Talibom. Umowy podpisane z rządem (w Szakai, Sararoga, Miranszach) co prawda nakładały na lokalne milicje Mehsudów i Wazirów obowiązek rejestracji „zagranicznych” sił, ale nie ograniczały ich zdolności bojowych, nie nakładały obowiązku rozbrojenia ani też nie zakazywały wypraw na stronę afgańską, z czego oddziały IMU chętnie korzystały.

Przełomowy i pełen wydarzeń okazał się rok 2007.

Najpierw doszło do nieporozumień między lokalnymi watażkami z plemienia Wazirów i żołnierzami IMU. W rezultacie talibskie milicje plemienne, w porozumieniu z armią Pakistanu zaatakowały IMU i zmusiły Uzbeków do wycofania się z Wana w góry, na granicę z Afganistanem.

Na szczęście dla IMU niespodziewanie w Pakistanie doszło do gwałtownej destabilizacji politycznej.

W Islamabadzie doszło do krwawego stłumienia rebelii studentów islamskich w Lal Masjid - Czerwonym Meczecie położonym w samym centrum miasta. Historia tej rebelii, niezwykle ciekawa (do dziś wzbudza emocje w polityce pakistańskiej), miała wpływ na stosunek ruchów ekstremizmu islamskiego do samego państwa pakistańskiego.

Grupy zbrojne Mehsudów, Wazirów, Hakkanich, które do tej pory działały jako zaplecze Talibanu afgańskiego – zjednoczyły się pod wspólnym szyldem TTP – Tehreek-e-Taliban. Celem ruchu była walka z państwem pakistańskim, wyparcie jego wojsk z FATA oraz atakowanie wojsk NATO nie tylko na terytorium Afganistanu, ale również zablokowanie dróg zaopatrzenia wiodących przez Pakistan.

Wobec odnoszącej sukcesy rebelii Talibów przeciwko NATO w Afganistanie, IMU rozpoczęło transfer na terytorium Afganistanu – do przygranicznej prowincji Helmand, ale również do zamieszkałej przez ludność uzbecką prowincji Takhar.

Oprócz stosowania taktyki wojskowo partyzanckiej w walkach z regularną armią, członkowie IMU coraz częściej zaczęli pojawiać się jako wykonawcy akcji dywersyjno terrorystycznych.

22 maja 2011 r. 15 osobowe komando IMU zaatakowało bazę lotniczą marynarki wojennej Mehran w Karaczi. Zginęło 10 żołnierzy, 15 zostało rannych. Zniszczono lub uszkodzono kilkanaście samolotów, w tym 2 zwiadowcze P3C- Orion. Po akcji doszło do aresztowań wśród oficerów pakistańskich – związanych, jak się okazało, z TTP. Ogłoszono również alarm w instalacjach nuklearnych Pakistanu.

Nie wiadomo czy w kluczowej bazie marynarki była podczas ataku broń nuklearna.

Kolejny atak IMU na lotnisko przeprowadzono w Peszawarze, 15 grudnia 2012 r. Grupa fedainów z IMU próbowała wjechać na lotnisko ostrzeliwując z broni maszynowej posterunki policji i wojska. W rezultacie 4 osoby zginęły, 40 zostało rannych. Zginęło również 5 napastników.

Do najbardziej spektakularnej akcji w Pakistanie doszło 8 czerwca 2014 r.

Jednym z najlepiej chronionych obiektów w Pakistanie było i jest lotnisko międzynarodowe Jinnah w Karaczi. Żeby dostać się na nie wówczas (a byłem na nim na krótko przed atakiem), trzeba było przebrnąć przez kilka barier obsadzonych przez jednostki pakistańskich Rangersów oraz posterunki drogowe policji. Jednostki uzbrojone w ciężką broń maszynową, transportery opancerzone itp.

Na lotnisko można było jednak dotrzeć również od strony terminala towarowego, na którym pracowały dziesiątki prywatnych firm, każda posiadająca własne identyfikatory, najczęściej wykonywane na domowych drukarkach. Ktoś kto chciał dotrzeć na lotnisko od frontu – potrzebowałby armii; od strony terminalu cargo – drukarki i zdjęcia w formacie legitymacyjnym.

8 czerwca 2014 r. właśnie od strony terminalu cargo na lotnisko wdarły się 2 oddziały IMU, uzbrojone w broń maszynową, RPG, granaty i materiały wybuchowe. Zdobyli lotnisko, a walki na nim trwały 6 godzin. Zginęło 26 osób, zniszczono 3 samoloty (2 Boeingi, 1 Airbusa). Lotnisko (terminal) zostało poważnie uszkodzone.

Po rozpoczęciu przez armię Pakistanu wielkiej operacji wojskowej w Waziristanie, IMU wycofała się do Afganistanu, Belodżystanu oraz w góry w rejonie Mir Ali. Szacowano wówczas liczebność IMU na ok 5 tys. żołnierzy. Część członków IMU uciekła z Waziristanu do Syrii, żeby walczyć w szeregach kilku własnych uzbeckich organizacji – m.in.Imam Bukhari Jamaat (IBJ) i Katibat Tawhid wal Jihad.

W 2014 r., również za sprawą IMU, doszło do innego spektakularnego wydarzenia.

IMU teoretycznie było częścią Al Kaidy; od początku obowiązywała organizację przysięga podporządkowania się – bay’ah – złożona Amirowi al – Munimin, Dowódcy Wiernych – bo taki tytuł nosił lider Talibanu – jednookiemu mulle Omarowi.

Omara jednak od 2 lat nikt nie widział, a puszczane co jakiś czas przemówienia audio – nie zawierały odniesień do aktualnych wydarzeń.

--------------

Całość w najnowszym numerze.