Jadowite żmijowisko

Płatne zabójstwa i porwania. Zamachy terrorystyczne, wybuchy gazociągów i uliczne niepokoje. Tak wygląda Wspólnota Niepodległych Państw z perspektywy poradzieckich służb specjalnych.

Na przekór wspólnemu rodowodowi, KGB toczą zaciekłą wojnę wszystkich ze wszystkimi. Główną zasadą jest brak zasad, co upodabnia środowisko do kłębowiska jadowitych żmij.

Jak opisać poradzieckie struktury specjalne? To niełatwe zadanie, ze względu na brak jasnych kryteriów, które występują w przypadku zachodnich służb. Trzeba pamiętać, że instytucje specjalne ZSRR wyrosły z carskiej Ochrany, a więc systemu policji politycznej. Kierując się względami politiczeskowo syska – zwalczania opozycji, carska Rosja stała się prekursorem nowoczesnej służby obserwacji zewnętrznej, a także perlustracji, czyli kontroli korespondencji. Wszelkie nowinki zapożyczane od europejskich policji, takie jak bazy danych i nowoczesne metody kryminalistyki, służyły wydajniejszemu zwalczaniu przeciwników caratu. W ten sposób powołano do życia pierwsze rezydentury zagraniczne, które zwalczały emigrację polityczną.

Funkcjonariusze Ochrany nie tylko kopiowali, ale także byli autorami oryginalnych koncepcji, które stały się wręcz znakiem firmowym radzieckich i rosyjskich służb specjalnych. Należą do nich prowokacja, czy też praktyka tzw. aktywnych przedsięwzięć, z wielopoziomowymi kombinacjami agenturalnymi na czele. Jak widać Czeka, OGPU, NKWD czy wreszcie KGB nie były żadnym novum, tylko udoskonalonym wariantem twórczych dokonań imperialnych poprzedników. Zrealizowanym i funkcjonującym w totalitarnej rzeczywistości.

Nie mogło być zatem mowy o klasycznym podziale na wywiad i kontrwywiad, gdyż wszystkie instytucje miały jedno i to samo zadanie, aktualne do dziś. Nadrzędnym celem była i jest ochrona władzy, a nie obywateli, przed zagrożeniami wewnętrznymi i zewnętrznymi. Ówczesną, jak i współczesną cechą szczególną pozostaje brak kontroli społecznej nad działalnością, a także nad środkami finansowymi i ich wydawaniem. Nadal dominuje charakter służb bezpieczeństwa, a zadania o charakterze wywiadowczym lub kontrwywiadowczym są tylko pochodną tej funkcji.

Z takiego założenia wynika również fundamentalna pozycja służb specjalnych w aparacie państwa i ich udział w intrygach elitarnych grup interesu. Nie zmienił tego rozpad ZSRR i likwidacja KGB. Wszystkie służby specjalne państw poradzieckich, które wyrosły z kagiebowskiego pnia zachowały także specyficzne struktury i metody.

Daleka i bliska zagranica

Jak wiadomo, Rosja poczuwa się do spadku po ZSRR, co przekłada się na kontynuację imperialnej polityki. Jej wyrazem jest teza sformułowana już w 1994 r. o wyłącznym prawie Moskwy do traktowania Wspólnoty Niepodległych Państw (WNP) jako swojej strefy interesów. Dlatego rosyjskie służby specjalne pozostają, obok armii, najważniejszym instrumentem polityki zagranicznej.

Taka rola została uprawomocniona podziałem świata na tzw. daleką i bliską zagranicę. Ostatnie pojęcie obejmuje byłe republiki radzieckie, nie wyłączając Litwy, Łotwy i Estonii, które w międzyczasie znalazły przystań w UE i NATO. Zresztą tylko trzy państwa bałtyckie radykalnie odcięły się od korzeni KGB, tworząc swoje służby od zera i na wzór zachodni. Służby specjalne pozostałych państw nazywanych wspólnie WNP, podpisały w 1992 r. oficjalne memorandum o niestosowaniu wzajemnych, wrogich działań na terytoriach partnerów.

Jednak uroczyste obietnice szybko rozjechały się z praktyką. Szczególnie ze strony Rosji. Stało się tak za sprawą narastającej emancypacji wobec byłej metropolii. Ukraina, Mołdowa, Gruzja chciały iść własną drogą, opartą na relacjach z Europą i USA. Także republiki Azji Środkowej dostrzegły szansę uniezależnienia się od Moskwy, jaką była natowska interwencja w Afganistanie. W tej części byłego ZSRR zaktywizowały się zresztą Chiny, co prawda jedynie ekonomicznie, ale to wystarczyło, aby Kreml uderzył na alarm.

Na progu XXI w. Rosja uznała WNP za obszar wymagający aktywnych działań specjalnych, co wpłynęło na zadania własnych służb i stosunek do instytucji bezpieczeństwa partnerów. A wzajemne relacje nie były najlepsze, chociażby z tego powodu, że nowe państwa przeprowadziły potężne czystki struktur specjalnych odziedziczonych po imperium. Z nowych służb wyrzucono praktycznie całe kadry, co nie przeszkadza do dziś w wykorzystywaniu operacyjnego i strukturalnego dorobku KGB.

Najpełniej widać to na Ukrainie, która mimo kolejnych rewolucji nadal posiada wywiad wojskowy GUR (w Rosji GRU – obecnie GU) oraz cywilną Służbę Wywiadu Zagranicznego (podobnie jak w Rosji – SWR), która usamodzielniła się od SBU (odpowiednika rosyjskiej FSB).

Inne państwa zachowały wręcz niepodzielną strukturę KGB, ograniczając zmiany do roszad w nazwach. Na przykład nad Kirgizją czuwa Państwowy Komitet Bezpieczeństwa Narodowego (KGBN). Natomiast prezydent Aleksander Łukaszenko zachował nazwę KGB, nie siląc się na żadną kosmetykę.

Z punktu widzenia Moskwy najważniejsze są dwie innowacje. Pierwszą jest szpiegowanie byłych kolonii przez Federalną Służbę Bezpieczeństwa, a nie cywilny wywiad zagraniczny lub wywiad wojskowy, choć w latach 90. XX w. to GRU grało w WNP pierwsze skrzypce. Dlaczego? Choćby dlatego, że w przeciwieństwie do SWR, FSB nie jest sygnatariuszem memorandum o zakazie działalności operacyjnej. Bardziej istotny jest fakt, że SWR działa przeciwko dalekiej zagranicy, czyli zajmuje się strategicznym wywiadem globalnym. Ponadto rola wywiadu wojskowego przejściowo spadła, ponieważ zamrożeniu uległy gorące konflikty etniczne towarzyszące rozpadowi ZSRR.

Choć obecnie GU (GRU) powraca w chwale z powodu odmrażania zatargów militarnych, a Kreml coraz więcej uwagi poświęca polityce wojskowej (Krym, Donbas), to jednak FSB jest najlepiej przystosowana do postawionych zadań. Po pierwsze, pełni w Rosji rolę kluczowej służby bezpieczeństwa (m.in. kontrwywiad, kontrola polityczna i sił zbrojnych). Po drugie, posiada jednostki głębokiego i płytkiego rozpoznania (wojska pograniczne FSB), jak i wywiadu elektronicznego. Po trzecie i najważniejsze, to FSB jest w Rosji kontrolerem gospodarki oraz systemu bankowego, co z racji silnej kooperacji ekonomicznej państw WNP przekłada się na wykorzystywanie kanałów biznesowych. O wartości tego czynnika nawet nie warto wspominać, ograniczając się do przypomnienia, że w poradzieckich realiach skorumpowane elity biznesu i władzy to jedno i to samo.

Dlatego FSB jest w stanie monitorować, a mówiąc wprost, kontrolować wewnętrzną sytuację polityczną w krajach WNP tak, aby zapobiegać ich wyjściu z moskiewskiej orbity wpływów. Innym ważnym celem jest ochrona prorosyjskich reżimów władzy, co prowadzi nas do drugiej innowacji, podziału WNP na przyjaciół i wrogów. A to z kolei wpływa bezpośrednio na wzajemne relacje służb i metody ich działania.

Robert Cheda

-------------------

Całość w najnowszym numerze "Służb Specjalnych".