Kamiński okłamał śledczych

Szef służb specjalnych Mariusz Kamiński okłamał prokuraturę, aby chronić kolegów.

W 2016 roku kierownictwo CBA ogłosiło, że odniosło wielki sukces, bo ujawniło tzw. aferę Sensus Group w Polskich Kolejach Państwowych. Miała ona polegać na powierzeniu nowoutworzonej firmie zlecenia wartego prawie 2 mln złotych na pomoc przy zabezpieczeniu organizowanych wówczas Światowych Dni Młodzieży. W sprawie CBA skoncentrowało się wyłącznie na wątku Sensus Grup pomijając fakt iż PKP próbowała bez przetargu zlecać pracę innej firmie – Grom Group, której prezes i współwłaściciel Tomasz Kowalczyk jest przyjacielem i byłym podwładnym ministra koordynatora ds. służb specjalnych.

Gdy Kamiński składał zeznania w tej sprawie przed prokuratorem, kilka razy podał nieprawdziwe informacje. Można to odczytać jako próbę ochrony kolegów. Kamiński skłamał, iż PKP nie zwracało się o pomoc Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego przy organizacji Światowych Dni Młodzieży. Zataił również informacje przekazane mu przez ówczesnego szefa Biura Ochrony Rządu Andrzeja Pawlikowskiego nt. działalności wspomnianej Grom Group, oraz dezawuował jego wiarygodność. To, że Mariusz Kamiński nie mówił prawdy wynika z dokumentów śledztwa, do których dotarliśmy.

Kłamać jak minister

5 czerwca 2017 roku minister Mariusz Kamiński składał zeznania w roli świadka w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Sprawa dotyczyła afery PKP związanej z Światowymi Dniami Młodzieży.

Składając zeznania w Kamiński stwierdził, iż PKP nie zgłaszało się o pomoc do właściwych służb. To ewidentne kłamstwo, bo same akta sprawy zawierają pisma jakie PKP kierowała m.in. do ABW z prośbą o wsparcie w zabezpieczeniu dworców na ŚDM, otrzymując zwrotną odpowiedź: „uprzejmie informujemy, że w Polsce brak jest regulacji prawnych, które wskazywałyby na obowiązek dokonywanie przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego sprawdzeńzabezpieczenia antyterrorystycznego tego typu obiektów”.

O odmowie wsparcia PKP przez ABW doskonale wiedziało też CBA, ponieważ pismo w tej sprawie znajduje się w aktach sprawy.

Kamiński zeznał również, iż odbył spotkanie z gen. Andrzejem Pawlikowskim (ówczesnym szefem Biura Ochrony Rządu), który poinformował go o nieprawidłowościach mających miejsce w PKP.

Szef BOR poinformował Kamińskiego, że oddelegowany do PKP funkcjonariusz Biura, w ramach prowadzonych prac, zidentyfikował nieprawidłowości. Polegały one na tym, iż firma założona przez kolegów Kamińskiego – byłych funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego - Grom Group (znana przede wszystkim z ochrony prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego) próbowała w niejasny sposób pozyskać kontrakty w PKP.

Co więcej - szef BOR przekazał Kamińskiemu notatkę sporządzoną przez funkcjonariusza Biura, która szczegółowo opisywała działania firmy kolegów Kamińskiego oraz przychylnych im ludzi w PKP. Załącznikiem do notatki funkcjonariusza BOR była notatka przekazana ówczesnemu Prezesowi PKP przez Biuro Bezpieczeństwa. W notatce tej pracownicy Biura Bezpieczeństwa PKP szczegółowo opisali jak pracownicy PKP zostali przymuszeni do dania zlecenia kolegom Kamińskiego. Opisano m.in. fakt, iż koledzy ministra rozpoczęli realizacje prac bez podpisania umowy czy nawet dania jakiegokolwiek zlecenia.

Mariusz Kamiński mając taki materiał i wyjaśnienia składane w tej kwestii przez szefa BOR stwierdził w zeznaniach w Prokuraturze: „w mojej ocenie merytorycznie nic nie wnosiła nic do sprawy”. Składając zeznania Kamiński ani razu nie wymienił nazwy firmy jego kolegów z CBA.

Dlaczego posiadając tak szczegółowe informacje Kamiński nie podjął żadnych działań wobec firmy byłych funkcjonariuszy CBA, przekazując jedynie notatkę do CBA (kierowanego przez innego jego kolegę – Ernesta Bejdę), które przez półtora roku nie zbadała tego wątku?

Kłamie minister, kłamie CBA

Ukrywanie w aferze PKP roli kolegów Kamińskiego wynika nie tylko z obawy o wizerunek firmy ochraniającej prezesa PiS. To właśnie prezes Grom Group – były wysoki funkcjonariusz CBA Tomasz Kowalczyk – miał po wyborach zostać szefem BOR.

Medialne wodowanie afery, z narracją o „aferze ludzi PiS związanych z szefem BOR” było na rękę Kamińskiemu. Co ciekawe – dziennikarze, którzy jako pierwsi opisywali aferę w PKP posiadali wiedzę o działaniach w PKP firmy byłych funkcjonariuszy CBA (wynika to z nagrań oraz materiałów ze śledztwa, które publikował magazyn „Służby Specjalne”) ale w ich publikacjach nazwa Grom Group się nie pojawiała.

Analizując akta afery PKP łatwo można dostrzec, że wątek Grom Group i kolegów Kamińskiego pojawia się w kilku miejscach. Między innymi w zeznaniach Jarosława Kołodziejczyka – ówczesnego członka zarządu PKP, jak również samego Tomasza Kowalczyka z Grom Group. Były poseł PiS Dariusz Seliga również rekomendował współpracę z kolegami Kamińskiego.

Kowalczyk w swoich zeznaniach potwierdza, że spotkał się z Kołodziejczykiem – wspólnie z Wojciechem Grabowskim (członek zarządu Grom Group - wcześniej funkcjonariusz CBA), aby przekazać mu ofertę Grom Group na zabezpieczenie kolei na ŚDM. Jak zeznał później: „my nie chcieliśmy, żeby nasza oferta gdzieś zniknęła, dlatego daliśmy ją bezpośrednio Kołodziejczykowi”.

Szef Grom Group twierdził, że „nikt z PKP S.A. się z nami nie kontaktował po złożeniu oferty”. To o tyle ciekawe, że na polecenie Kołodziejczyka PKP S.A. natychmiast rozpoczęło przygotowania dla szkoleń i niezgodnego z przepisami zlecenia prac dla firmy kolegów ministra Kamińskiego. Gdy informacje te trafiły do Biura Bezpieczeństwa, te przekazało je ówczesnemu prezesowi PKP S.A. Mirosławowi Pawłowskiemu, a ten zawiadomił o całej sytuacji Ministerstwo Infrastruktury.

CBA za wiedzą samego Mariusza Kamińskiego dokonało zwrotu w sprawie o 180 stopni rozpoczęło dziwne działania. CBA m.in. dokonało podrzucenia rosyjskiej amunicji funkcjonariuszowi BOR, który o całej sytuacji poinformował ówczesnego szefa Biura – gen. Andrzeja Pawlikowskiego.

Szybkie awanse

W aferze PKP trudno też nie dostrzec dziwnych działań Prokuratury. Sprawą PKP trafiła do Marii Tomczak – asesor Prokuratury Rejonowej, oddelegowanej do Prokuratury Okręgowej.

Jako asesor samodzielnie prowadziła przesłuchania świadków (co już jest niezgodne z przepisami, bo jako asesor powinna robić to pod okiem prowadzącego ją prokuratora), podpisywała dokumenty i wykonywała polecenia CBA, a konkretnie Joanny Łuszczuk, która w całej sprawie tworzyła notatki, będące jedynie jej opiniami, uderzającymi w ówczesne kierownictwo PKP, które zaalarmowało ws. działań firmy kolegów ministra Kamińskiego.

Wkrótce też Maria Tomczak awansowała na stanowisko prokuratora.