Kim być na niby?

Lista najlepszych zawodów dla szpiegów.

Tylko jeden szpieg na świecie może przyznawać się do swojego prawdziwego zawodu i mimo to odnosić sukcesy. To oczywiście agent 007 w służbie jej brytyjskiego majestatu – James Bond. Cała reszta uprawiających tę szlachetną profesję musi jednak niestety ukrywać się przed światem. Dlatego oprócz właściwego zawodu, ma też drugą pracę – przykrywkę.

Przykrywka przykrywce nierówna

Pewnie, część szpiegów pracuje na legalnych posadach. Są zatrudnieni w ambasadach, konsulatach, przedstawicielstwach handlowych czy organizacjach międzynarodowych. Mają immunitet dyplomatyczny zapewniający im nietykalność. Ale nie można się opierać tylko na takich ludziach. Z dwóch, a czasem nawet trzech powodów. Po pierwsze, praktycznie zawsze jest z założenia pod obserwacją kontrwywiadu kraju przyjmującego. Po za tym, jego oficjalna funkcja nie pozwala na spotykanie się z niektórymi osobami, które mogą mieć cenną wiedzę. Zresztą pewne osoby nie będą miały najmniejszej chęci zapoznać się z np. attaché wojskowym Federacji Rosyjskiej. Trzeci powód jest dość rzadki, ale trzeba go mieć na uwadze. Zawsze może się zdarzyć sytuacja wydalenia naszego ciężko pracującego „dyplomaty”, albo kilku. A nawet może dojść do zerwania stosunków dyplomatycznych. I co wtedy? A przecież właśnie wtedy trzeba zdobywać najwięcej informacji. I to już!

I tu do gry wchodzi wywiad z tzw. „pozycji nielegalnych”. Działanie pod przykryciem, którego nie zapewnia ochrona dyplomatyczna. Często jako rzekomy obywatel kraju rozpracowania. Dobra przykrywka musi spełniać kilka warunków. Nie powinna budzić zbytniej ciekawości obcych służb kontrwywiadowczych. Musi umożliwić swobodne poruszanie się i kontakty z ludźmi ze wszelkich sfer oraz powinna też zabierać jak najmniej czasu. Wbrew pozorom nie musi, a nawet nie powinna wiązać się z pracą w miejscu, w którym ma się bezpośredni dostęp do tajnych dokumentów. Zainteresowanie bezpieki i rutynowe nawet sprawdzenia, to tylko część problemu. Drugą częścią jest tp, że potrzeby Centrali się zmieniają. Jako ważny urzędnik odpowiadający za kontrakty zbrojeniowe można mieć dostęp np. do danych na temat zamawianych rakiet przeciwlotniczych. Fajnie. Ale teraz potrzebne są inne informacje. Choćby o procedurach kryzysowych przy przerwaniu dostaw gazu. A to już zupełnie inny resort. Dobrze jest więc wybrać zawód, który da nieskrępowany dostęp do ludzi i od rakiet i od gazu. A także od wielu, wielu innych spraw. 

Dla każdego coś miłego

Dlatego poniżej prezentujemy listę najlepszych zawodów przykrycia:

 

1. Prostytutka

Fakt – to przykrywka stosowana częściej przez bezpiekę, niż przez wywiad. W krajach autorytarnych szansa na to, że dziewczyna (lub chłopiec) do towarzystwa będzie współpracować z którąś z lokalnych służb jest bardzo wysoka. Jeżeli jeszcze wykonują swoją pracę w specjalnym hotelu dla zagranicznych gości, to możemy być pewni, że mamy do czynienia z osobą dobrze wyszkoloną nie tylko w arkanach płatnej miłości. Ale my dziś nie o tym przecież mamy mówić. Ani też nawet o prostytutkach – agentach. Nie. Mówimy tu o funkcjonariuszach wywiadu działających pod przykryciem.

Ta praca ma wiele wywiadowczych zalet. Po pierwsze kwestia pieniędzy. Często przebiegających w szarej strefie, poza kontrolą państwa. Dostęp do wszelkich sfer i grup zawodowych? Owszem. To nie ulega wątpliwości. Pozyskanie kompromatów? I to jak! Dotarcie do informacji? Jest. Nie bezpośrednie co prawda, ale możliwości werbunkowe ma taka osoba naprawdę spore. Zresztą mężczyźni na wysokich stołkach to często dość proste istoty. Lubią się przed pięknymi kobietami chwalić swoją pozycją i możliwościami. Wykorzystanie tego faktu jest banalnie proste.

Więc przykrywka marzeń? Absolutnie nie. W niektórych krajach prostytucja jest nielegalna, a w prawie każdym przyciąga niepotrzebną uwagę policji albo mafii. Albo nawet obu tych organizacji na raz. Poza tym to praca strasznie obciążająca psychikę, która i tak jest już nadwyrężona stresującym życiem szpiega. Dlatego też stosuje się tę pracę w wywiadzie stosunkowo rzadko. Najczęściej w tak skrajnych sytuacjach, jak podczas wojny. 

2. Szef organizacji charytatywnej

Wielu z nas lubi poczuć, że robi coś dobrego i szlachetnego. Chętnie dajemy pieniądze na wszelkiego rodzaju zbożne cele. W zamian otrzymujemy poczucie, że jesteśmy dobrymi ludźmi i z tym przekonaniem wracamy robić swoje codzienne świństewka. Zgodnie z odwiecznymi prawami rynku, na każde zapotrzebowanie jest odpowiedź. Tu – rozmaite fundacje i stowarzyszenia. Założyć takie nie jest zwykle problemem, a dobry cel się zawsze znajdzie. Nie ma kraju, gdzie nie dałoby się znaleźć głodnych dzieci, chorych dzieci czy maltretowanych zwierząt.

Jeżeli tylko stroni od wygłaszania kontrowersyjnych poglądów, to prezes takiej organizacji jest mile widziany w każdym towarzystwie. Politycy, celebryci, biznesmen – każda z takich osób wie, że pokazanie się na odpowiednich imprezach i wspieranie ich, jest świetne dla wizerunku. Do tego dochodzi sprawa pieniędzy. Zbiórki są często prowadzone w gotówce. Kto to skontroluje czy zebrano 1.000 czy 10.000 dolarów? Wydatki też w jakieś części mogą mieć taką formę. Do legalizowania funduszu operacyjnego trudno o lepsze narzędzie. To też jest jednak największa wada takiej organizacji. Korzystają z nich bowiem również chętnie inne grupy, potrzebujące wehikułu do prania pieniędzy – zorganizowane grupy przestępcze i terroryści. Stąd też co jakiś czas duże fundacje są dokładnie prześwietlane przez odpowiednie służby.

3. Adwokat

Dość rzadko stosowana przykrywka, a szkoda, bo daje sporo ciekawych opcji działania. Po pierwsze, to możliwość kontaktu z każdym. I to bez wzbudzania podejrzeń. Że pan Mecenas gada z bandytami? Taką już ma niewdzięczną pracę. Taki nie dość, że może, ale powinien zadawać się ze wszystkimi grupami zawodowymi – od polityków po prostytutki. Od bankierów do bandytów. I wszędzie jest dobrze widziany. I wszędzie ma znajomych. Często takich, którzy mu są winni przysługę albo dwie. Gdy zwraca się o jakąś informację, albo prosi by go z kimś dyskretnie skontaktować, to nie budzi to podejrzeń. Widocznie jest mu to potrzebne do jakiejś sprawy. Ma też świetne możliwości legalnego wynagradzania agentury. Zawsze może zlecić napisanie opinii dla kancelarii. Po co opinia na temat budowy płatowców zapytacie? Różne są sprawy. Co w tym dziwnego? Nic.

Do tego dochodzi w większości krajów tajemnica adwokacka lub jej odpowiednik. To mocna ochrona w kontaktach z organami ścigania. Nawet jeżeli kontrwywiad coś podejrzewa, to dwa razy się zastanowi, zanim nakaże zainstalowanie podsłuchu czy nawet zastosowanie obserwacji. Bo jeżeli podejrzenia się nie potwierdzą a sprawa wyjdzie na jaw, to kłopoty gotowe. I komu to potrzebne?

Ta praca ma tylko jedną prawdziwą wadę. Wymaga bardzo dobrej i zwykle długiej legalizacji oficera. Musi mieć wiedzę i wykształcenie pozwalające mu działać w swojej oficjalnej roli. W znacznej części krajów wiąże się to z przejściem czegoś w rodzaju naszej aplikacji. Do tego środowisko prawnicze jest dosyć hermetyczne i udawanie, że skończyło się studia na danej uczelni może skończyć się szybką wpadką.

4. Pisarz

Szczególnie chętnie z tej formy przykrycia korzystał wywiad brytyjski. Wielu znanych autorów okresu międzywojennego i późniejszych było w rzeczywistości szpiegami. To najwolniejszy z wolnych zawodów. Może przez rok czy dwa nie pracować i siedzieć w domu – i nic w tym nie będzie dziwnego. Może też ni z tego ni z owego rzucić się w podróż po najdziwniejszych miejscach w kraju i to też będzie normalne. Jak nic nie zarobi przez trzy miesiące i nagle dostanie bardzo duży przelew, to też nie będzie nic nadzwyczajnego. Uroki takiej właśnie pracy.

Nikogo też nie zdziwi, że zadaje dziwne pytania. Bo wcale nie są dziwne. Potrzebuje tej wiedzy do nowej powieści. Zresztą nie musi to przecież być powieść. Scenariusz do filmu jest równie dobry, by poprosić o oprowadzenie po bazie lotniczej czy nowo otwartej elektrowni atomowej.

5. Dziennikarz

To chyba najlepsza możliwa przykrywka – dlatego też tak chętnie wykorzystywana przez wszelkie służby. Tak jak pisarz, tylko jeszcze lepiej. Możliwości pozyskiwania informacji są nieporównywalne z jakimkolwiek innym zawodem. W końcu po to jest dziennikarz, by pytać, węszyć pozyskiwać informatorów i dobierać się do tych rzeczy, jakie państwo chciałoby przed ciekawskimi ukryć.

Podobnie jak adwokat – może się kontaktować z każdym. Czy to święty czy najgorszy zbir – źródłem do tekstu może przecież być. Żadnego zdziwienia. Dokumenty same mu się pchają w ręce – urzędnicy, policjanci, ludzie służb i politycy sami z siebie chętnie podzielą się z takim człowiekiem wiedzą z kwitów o klauzuli „tajne” i wyższej.

Żeby było jeszcze lepiej, w wielu krajach przedstawiciele prasy mają specjalne przywileje, dające im spory immunitet. Tajemnica zawodowa – porównywalna z adwokacką - jest świetną zasłoną. Do tego można być pewnym, że cała prasa podniesie wrzask, gdy okazuje się, że „bezpieka” inwigilowała kogoś z tej branży.