Kryptonim Kwarc

Za zgodę na tajne więzienia w Polsce i pomoc w walce z terroryzmem, polski wywiad otrzymał od USA 30 mln USD.

Amerykanie płacą wszystkim. Kupują sobie informatorów, a nawet służby obcych państw. Kupili sobie i nasz wywiad. Płacili za więzienia i za działania operacyjne i Bóg sam jeden wie, za co jeszcze – mówi wieloletni oficer polskiego wywiadu.

Historia choroby

Port lotniczy we Frankfurcie nad Menem to jedno z największych lotnisk w Europie. Codziennie startuje tu i ląduje kilkaset samolotów. 4 lutego 2003 r. z lotniska we Frankfurcie wystartował Herkules o numerze bocznym N8213G, zarejestrowany na amerykańską firmę „Prescott”. Piloci przed startem poinformowali, że lecą do Warszawy z międzylądowaniem w Wilnie. Załoga Herkulesa powiedziała też, że do Frankfurtu wróci jeszcze tego samego dnia, przed północą.

W stolicy Polski samolot ląduje o godz. 18.16. Dwie godziny później N8213G wystartował z Okęcia i obrał kurs na Frankfurt. Należący do firmy „Prescott” Herkules tylko z wyglądu przypominał cywilną maszynę prywatnej firmy. Załogę samolotu stanowili żołnierze USA. Sam N8213G był używany przez CIA w wojnie z terroryzmem, którą agencja prowadziła po zamachach 11 września 2001 r. na WTC w Nowym Jorku.

Również lot do Warszawy nie był zwykłym lotem. 4 lutego 2003 r. o godz. 18.16 N8213G przywiózł do stolicy Polski przesyłkę dla ambasady USA. Dzień później tajemniczy pakunek trafił do zielonego biurowca przy ul. Miłobędzkiej 55 w Warszawie. Znajdowało się w nim 30 mln dolarów, które CIA przywiozła dla Agencji Wywiadu w ramach zapłaty za tajne więzienia i wojnę z terroryzmem.

Amerykanie proszą o pomoc

We wrześniu 2001 r. do władzy w Polsce dochodzi SLD. Premierem zostaje Leszek Miller. Lewica swoimi ludźmi obsadza nie tylko ministerstwa, ale też stanowiska w służbach specjalnych. Szefem WSI zostaje gen. Marek Dukaczewski, UOP przejmuje Zbigniew Siemiątkowski. Jeszcze w październiku 2001 r., miesiąc po zamachach na WTC, Polska poinformowała USA, że może pomóc w walce z terroryzmem. W odpowiedzi, z szefami naszych służb skontaktował się osobiście szef amerykańskiego wywiadu, George Tenet. – Oni chcieli poznać nasze źródła. Chcieli, byśmy im przekazali swoich informatorów – mówił w 2009 r. Jerzy Szmajdziński, były minister obrony narodowej w latach 2001–2005. Polska na taką propozycję współpracy nie zgodziła się, ale na początku 2002 r. Amerykanie ponowili temat współpracy. Tym razem nie chcieli już źródeł. Chcieli, by oficerowie polskiego wywiadu przekazywali im bezpośrednio informacje na temat członków Al Kaidy. Na to Polska się zgodziła. Specjalna grupa miała pomagać CIA w walce z terroryzmem. Amerykanie zobowiązali się zapłacić wszystkie koszty związane z jej działalnością. – Pracowali tam tylko ludzie z cywilnego wywiadu (wtedy był to zarząd wywiadu Urzędu Ochrony Państwa – red.) – zapewnia wysoki rangą oficer WSI. – Wojsko na taką współpracę nie poszło. WSI wprawdzie pisało depesze dla CIA, ale zawsze o tym, co dostaną Amerykanie, decydowała nasza centrala. W tamtej grupie było inaczej. Najpierw informacja szła do CIA. Ale na tym współpraca w walce z terroryzmem się nie skończyła. Amerykanie przekonali też polską administrację do stworzenia w naszym kraju jednego ze swoich tajnych więzień. Jako idealne wskazali miejsce, które dobrze znali – Ośrodek Szkolenia Wywiadu w Starych Kiejkutach.

Tajna ustna umowa

Pracę nad przygotowaniem więzienia dla potrzeb CIA rozpoczęły się na początku 2002 r. Już 11 stycznia 2002 r. Krzysztof Janik, minister Spraw Wewnętrznych i Administracji w rządzie Leszka Millera, podpisał rozporządzenie, które otwierało dodatkowe przejścia graniczne na 11 lotniskach, w tym w Szymanach. Bez tej zmiany na Mazury nie mógłby przylecieć żaden samolot z zagranicy. Dodatkowe przejście graniczne na Mazurach miało być czynne do 31 grudnia 2002 r. Później ten czas wydłużono do końca grudnia 2003 r.

Na przełomie sierpnia i września 2002 r., pod nadzorem oficerów amerykańskiego wywiadu zaczęto prace budowlane w jednej z willi znajdującej się Ośrodku Wywiadu w Kiejkutach. Budynek zlokalizowany jest na uboczu, z dala od głównych lokali szkoleniowych i administracyjnych. Dojechać można do niego bez wzbudzania zbędnej ciekawości boczną drogą. Na prośbę CIA w piwnicach willi wybudowano pojedyncze cele i założono monitoring. Przed oddaniem willi Amerykanom, polski wywiad chciał jeszcze podpisać formalną umowę. Przygotowano nawet jej projekt. W dokumencie nie zwrócono uwagi na takie szczegóły jak to, kto będzie ponosił odpowiedzialność na wypadek śmierci osoby przewiezionej do Kiejkut przez CIA. Ale Amerykanie nie zgodzili się na podpisanie dokumentu. – Tajna baza, tajna umowa, ale ustna umowa – mówią.

Według tych ustnych ustaleń Agencja Wywiadu i CIA dzielą miedzy sobą role. Polski wywiad ma zająć się załatwianiem spraw związanych z lądowaniem samolotów w Szymanach, transportem i zabezpieczeniem więzienia. Amerykanie odpowiadać będą za to, co będzie działo się w willi. Co będę tam robić? Tego nie mówią.

Ostatecznie prace nad tajnym więzieniem CIA na Mazurach kończą się pod koniec października 2002 r. Od tej pory Amerykanie na Stare Kiejkuty mówią: – „więzienie kryptonim Kwarc”.

Całość w najnowszym numerze.