Lwice rosyjskich służb

Za rządów Władimira Putina kobiety na nowo stały się bohaterami rosyjskiego wywiadu.

O 11:15, 8 lipca 2010 r. na lotnisku Schwechat pod Wiedniem wylądował czarterowy amerykański Boeing 767-200, wiozący dziesięciu rosyjskich szpiegów wydalonych z USA. Wszyscy byli nielegałami rosyjskiego wywiadu i wszyscy zostali namierzeni i ujęci przez amerykańskie służby. Dziesięcioro rosyjskich szpiegów miało za chwilę zostać uwolnionych i przekazanych rosyjskim władzom, w zamian za przekazanie czterech mężczyzn, którzy w podobny sposób pracowali na rzecz krajów Zachodu. Wśród dziesięciorga eskortowanych rosyjskich szpiegów, którzy czekali na płycie lotniska Schwechat było pięć kobiet: Anna Chapman, Tracey Lee Ann Foley, Cynthia Murphy, Patricia Mills i Vicky Peláez. Cała operacja przekazania szpiegów trwała około godziny i przebiegała bardzo sprawnie, z dala od mediów i kamer stacji telewizyjnych. Tak odbyła się największa wymiana agentów rosyjskich i amerykańskich od czasów zakończenia zimnej wojny.

Za rządów Władimira Putina kobiety na nowo stały się bohaterami rosyjskiego wywiadu. Tak jak w czasach sowieckich, skutecznie wypełniają zadania wywiadowcze. Są młode, dobrze wykształcone i potrafią wspiąć się na wyżyny swojej profesji. Po powrocie do swojej ojczyzny mogą nie tylko liczyć na ciepłą posadę w którejś z rosyjskich korporacji, ale nierzadko stają się idolkami młodego pokolenia Rosjan. Są świadectwem rosyjskiej skuteczności i rosyjskiego sukcesu.

Opowieści duchów

Zanim jednak doszło do tej sytuacji, kilka tygodni wcześniej opinię publiczną w Ameryce obiegły sensacyjne informacje o aresztowaniu na terenie USA głęboko zakonspirowanych agentów, którzy mieli przyznać się do prowadzenia działalności wywiadowczej na rzecz Rosji. Było to wynikiem prowadzonej od wielu miesięcy tajnej operacji FBI o kryptonimie „Ghost stories”. Zwykli Amerykanie oglądając telewizję i słysząc te doniesienia nie chcieli uwierzyć, że to jeszcze może się kiedyś zdarzyć. Nie mogli także uwierzyć, że aż połowa z nich to kobiety, które mogli spotkać w barze, a być może nawet ucięli sobie z nimi pogawędkę przy piwie. Jednak tym razem nie była to scena z amerykańskiego filmu akcji; wszystko było rzeczywiste. Wszystkie rosyjskie agentki mieszkały w Stanach od kilku lat. Miały różne paszporty i różne życiorysy. Były młode, wykształcone i łatwo nawiązywały kontakty. Wszystkie były bardzo aktywne i operatywne. Wszystkie szukały ciekawego zajęcia i wydawały się być naprawdę głodne amerykańskiego sukcesu. Bardzo pasowały do amerykańskiej rzeczywistości i amerykańskiego mitu sukcesu. Tylko przypadek mógł sprawić, że ich kariery potoczyły się zupełnie inaczej. Ameryka odkryła ich tajemnicę i ich prawdziwe cele. A stało się tak dlatego, że profesja, którą naprawdę wykonywały, dopuszcza zdradę i to właśnie ona okazała się ich zgubą. Ich przerwane szpiegowskie życie wcale nie okazało się dla nich porażką. Gdy znalazły się z powrotem w Rosji, mogły liczyć na ciepłą posadę, a nawet na sławę. Przypadek Anny Chapman jest tego najlepszym dowodem.

Anna Chapman

Anna Chapman urodziła się jako Anna Kuszczenko w Wołgogradzie, w rodzinie czekistów. Jej ojciec i matka byli w przeszłości oficerami wywiadu KGB. Wyrastała zatem w typowej rodzinie sowieckich czekistów. Po studiach ekonomicznych w Moskwie postanowiła pójść w ślady rodziców i podjęła służbę w rosyjskiej Służbie Wywiadu Zagranicznego (SWR). Pierwszą poważną misję wywiadowczą wykonywała w Wielkiej Brytanii, gdzie zawarła związek małżeński z Markiem Chapmanem. Na wyspach Chapman miała rzekomo pracować jakiś czas w Barclays Bank w Londynie. Ciągle jednak poszukiwała nowych zawodowych kontaktów i nowych doświadczeń. W 2006 r. rozwiodła się i postanowiła udać się do USA. Po przybyciu do Nowego Jorku utworzyła internetowe biuro handlu nieruchomościami. W rzeczywistości centrala w Moskwie powierzyła jej kolejną szpiegowską misję. W USA znowu stała się bardzo aktywna:ciągle nawiązywała kontakty z ludźmi biznesu, polityki i mediów. Była młoda, wykształcona, inteligentna i bardzo atrakcyjna, co prawie zawsze elektryzowało jej rozmówców. A przy tym wszystkim zawsze była dobrze zorganizowana. W kwietniu 2010r. Chapman zaczęła mieć problemy z nawiązaniem łączności z Centralą. Wkrótce zorientowała się, że jest śledzona. Po kilku tygodniach śledzenia Chapman, amerykańskie służby postanowiły ją aresztować. Wymuszony dekonspiracją jej powrót do domu stał się początkiem jej wielkiej sławy w ukochanej ojczyźnie, dla której szpiegowała Amerykę. Spotkała się z samym Putinem, który traktował ją jako symbol sukcesu czekistów w czasach modernizacji kraju. Chyba mu się też bardzo spodobała, skoro szybko pojawiły się medialne spekulacje, że została jego kochanką. Ale podziw Putina w jej przypadku znaczył dużo więcej. Niebawem została doradcą ds. innowacji i inwestycji w rosyjskim Fund Service Bank, współpracującym z firmami działającymi w przemyśle lotniczym. Weszła też do władz naczelnych prokremlowskiej organizacji młodzieżowej „Młoda Gwardia”. Zaczęła także pojawiać się na imprezach z udziałem przedstawicieli rosyjskiego mainstreamu, które z uwagą śledziły rosyjskie media. Wkrótce otrzymała własny program w jednej z komercyjnych stacji telewizyjnych. Stała się prawdziwą celebrytką, a jej zdjęcia pojawiły się w najbardziej znanych męskich magazynach. Zdjęcia roznegliżowanej Chapman w magazynie „Maxim” kusiły mężczyzn. Była z niej dumna cała Rosja, ale najbardziej jej przywódca – Władimir Putin.

Tracey Lee Ann Foley

Amerykę szpiegowała również Tracey Lee Ann Foley, która naprawdę nazywała się Jelena Wawiłowa. Foley podawała się za obywatelkę brytyjskiego królestwa. Ona również 27 czerwca 2010 r. została aresztowana przez amerykańskie służby. Aresztowano ją w jej domu w Cambridge, w stanie Massachusetts. Wpadła razem ze swoim partnerem Donaldem Howardem Heathfieldem, posługującym się kanadyjskim paszportem. W rzeczywistości partner, z którym od kilku lat zamieszkiwała, to oficer rosyjskiego wywiadu SWR mjr Andriej Biezrukow. Wraz z dwoma synami mieszkali w wynajętym domu na przedmieściach Massachusetts. Foley pracowała w agencji nieruchomości, zaś Heathfield zajmował się doradztwem podatkowym. Wykonywali zawody, które ułatwiały im poznawanie ludzi i nawiązywanie szerokich kontaktów. W zasadzie sprawiali wrażenie zwykłego amerykańskiego małżeństwa, które w wolnych chwilach pielęgnuje swój ogródek. Był tylko jeden szczegół, który wyróżniał ich spośród innych amerykańskich rodzin w okolicy. Ich dwaj nastoletni synowie często organizowali w domu huczne balangi z udziałem poznanych kolegów i koleżanek. To niewątpliwe mogło zwrócić uwagę sąsiadów i policji. Gdy pod domem, w którym mieszkali Foley i Heathfield pojawiło się kilkanaście samochodów FBI, w niewielkim Cambridge zapanowało poruszenie. Agenci FBI zabezpieczyli w domu Foley i Heathfielda wiele rzeczy, ale przede wszystkim używane przez nich komputery. Z dysków przejętych komputerów, eksperci FBI odzyskali zapisy ponad stu skasowanych zaszyfrowanych komunikatów. Wątpliwości już nie było. Niebawem nazwiska aresztowanych pojawiły się w newsach amerykańskich stacji telewizyjnych. Kilka dni później brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że wszczęte zostało śledztwo, które ma wyjaśnić, czy Tracey Foley posługiwała się fałszywym brytyjskim paszportem. Szybko się okazało, że tożsamość Foley została ukradziona.

Cynthia Murphy

Również w czerwcu 2010 r. FBI aresztowała Cynthię Murphy i jej męża Richarda. W chwili aresztowania mieszkali w niewielkim Montclair w stanie New Jersey. Oboje mieli po 30 lat i wzorowo wychowywali dwie córki. Grillowali, utrzymywali zadbany ogród. Wyprawiali nawet przyjęcia z okazji Święta Niepodległości USA. Wydawali się zwykłym, amerykańskim małżeństwem mieszkającym na przedmieściu. Jednak okazali się szpiegami rosyjskiej SWR. W rzeczywistości byli obywatelami Federacji Rosyjskiej, a ich nazwisko brzmiało Lidia i Władimir Guriewowie. W 1998r. pod legendą obywateli Irlandii przyjechali do USA. Gdy ich zatrzymano, agenci FBI zaczęli drobiazgowo oglądać irlandzki paszport Cynthii Murphy. Okazał się fałszywy. Został skopiowany z autentycznego irlandzkiego dokumentu należącego do kobiety pracującej dla irlandzkiej organizacji pod nazwą „To Russia with Love”, która pomaga rosyjskim sierotom. Jak ustaliła na prośbę FBI irlandzka policja, dane z paszportu irlandzkiej działaczki zostały wykradzione z komputerów należących do „To Russia with Love”. Cynthia Murphy pracowała w wielu firmach doradczych i podatkowych. Była znacznie bardziej aktywna od swojego męża. W 2000 r. ukończyła studia w dziedzinie finansów na Uniwersytecie Nowojorskim. W maju 2010 r. ukończyła studia MBA z przedsiębiorczości na prestiżowym Columbia University. Tam usiłowała zaprzyjaźnić się ze studentami, którzy bezmyślnie ujawnili, że chcą służyć w CIA. Rozpoznawała też możliwości rekrutacji profesorów Columbii. Gdy namierzyło ją FBI pracowała dla Morea Financial Services. Firma ta miała siedzibę na Manhattanie. Doradzała także w sprawach podatkowych P.J.Crowley, rzeczniczce szefowej dyplomacji Hilary Clinton oraz biznesmenowi Alanowi Patricofowi, który zbierał fundusze na kampanie wyborcze demokratów i przyjaźnił się panią Clinton. Po aresztowaniu Cynthii, Patricof nie negował spotkań z nią, jednak stanowczo zaprzeczał, jakoby kiedykolwiek dotyczyły one pani Clinton. Cynthia Myrphy, gdy ją zatrzymano, nie miała już wyjścia z sytuacji w jakiej się znalazła. FBI od dawna ją obserwowało i zgromadziło sporą wiedzę na temat jej faktycznej działalności w USA. A poza tym agenci FBI znaleźli u Guriewów wiele dowodów ich szpiegostwa, w tym m.in. kartkę papieru z zapisem dwudziestosiedmioliterowego hasła, które pozwalało otwierać rosyjskie komputerowe programy steganograficzne, służące do łączności z Centralą. Eksperci FBI z dysku komputera Cynthii zdołali odzyskać również instrukcje z Centrali. Jedna z nich przypominała wprost: „Zostaliście wysłani w długą służbową podróż. Wasze wykształcenie, konta bankowe, samochód, dom etc. – wszystko to służy jednemu celowi: wypełnieniu głównej misji, [którą jest] nawiązywanie i rozszerzanie kontaktów w kręgach politycznych Stanów Zjednoczonych i wysyłanie raportów do C”. Nic już nie mogło postawiać złudzeń. Cynthia musiała się przyznać.

----------------

Całość w najnowszym numerze.