Polski arcymistrz szpiegostwa

Szpiegowskie dokonania kapitana Romana Czerniawskiego były na miarę nagrody Nobla, oczywiście gdyby nadawano ją w tej dziedzinie.

Na początku kwietnia 1942 r. większość Europy znajdowała się już we władaniu wodza III Rzeszy, Adolfa Hitlera. Wehrmacht zajął również środkowoeuropejską część Związku Sowieckiego, docierając pod Moskwę.

W tym samym czasie w jednej z cel więzienia Fresnes niedaleko Paryża siedział postawny mężczyzna w więziennym drelichu. Był nim kapitan Roman Czerniawski, jeden z najbardziej niebezpiecznych alianckich szpiegów, którego Niemcy złapali zaledwie kilka dni wcześniej.

Czerniawski stworzył potężną siatkę szpiegowską, która dostarczyła aliantom informacji dotyczących jednostek Wehrmachtu, stacjonujących na terenie Francji. Dla aliantów była to wiedza bezcenna. Gdy Czerniawski został aresztowany, Abwehra miała swoje plany wobec niego. Niemcy uznali, że błędem byłoby uśmiercić Czerniawskiego, tak jak zazwyczaj się to robiło w przypadku pojmanych alianckich szpiegów. Szef niemieckiego wywiadu w Paryżu, płk Oskar Reile, zamierzał złożyć Czerniawskiemu propozycję, którą wcześniej uzgodnił z samym szefem Abwehry, admirałem Canarisem, sugerując, że Czerniawski mógłby być bezcenny dla Niemców. Canaris przystał na plan odwrócenia Czerniawskiego. Mając tak mocne poparcie, płk Reile mógł pojawić się w celi więzienia Fresnes, w której przebywał Polak i zadać pytanie: „No i jak panie kapitanie? Rozważył Pan naszą propozycję?”. Po chwili milczenia Czerniawski odpowiedział niecodziennemu gościowi: „Zgadzam się”.

To była jedna z tych chwil w szpiegowskim rzemiośle, kiedy szpieg musi wybrać pomiędzy niechybną śmiercią a życiem, które dalej jednak będzie niepewne; taki wybór oznacza bowiem wyrok śmierci z rąk dotychczasowego pracodawcy, który staje się wrogiem. Po tej rozmowie wypadki szybko potoczyły się swoim własnym torem. Abwehra zainscenizowała w Paryżu wypadek samochodowy, w którego trakcie Czerniawski uciekł. Później został dyskretnie przewieziony do jednego z tajnych mieszkań Abwehry, gdzie spotkał się ponownie z płk. Oskarem Reile. Ten wręczył mu dokumenty legalizacyjne i przekazał wywiadowcze instrukcje. Od tej pory Czerniawski, już jako agent „Brutus”, miał szpiegować aliantów dla niemieckiej Abwehry.

Ta historia miała jednak zarówno swój niecodzienny początek, jak i niecodzienny koniec.

Lotnik, który został szpiegiem

Roman Czerniawski urodził się w 1910 r. we wsi Tłuste w obwodzie tarnopolskim na Kresach. Jego dziecięcym marzeniem było, by zostać lotnikiem. Dlatego właśnie Czerniawski znalazł się w Szkole Podchorążych w Dęblinie, którą ukończył w 1931 r. z czwartą lokatą. Później został skierowany do 11 Eskadry Liniowej w 1 Pułku Lotniczym. W następnych latach Czerniawski zaliczał kolejne szkolenia, a w 1935 r. został zaś przeniesiony do 11 Eskadry Myśliwskiej. Jednocześnie otrzymał awans na stopień porucznika. W latach 1936–1938 Czerniawski odbył również kurs w Wyższej Szkole Wojennej w Warszawie, po którym został mianowany kapitanem.

Przed wybuchem wojny otrzymał przydział do wydziału Organizacyjnego Dowództwa Lotnictwa. Gdy 1 września 1939 r. Niemcy zaatakowały Polskę, Czerniawski latał początkowo jako pilot myśliwski w Eskadrze Sztabowej. Po kilku dniach wojny został odkomenderowany do Dowództwa Obrony Lwowa, gdzie miał sformować eskadrę przeznaczoną do obsługi łączności z kwaterą Naczelnego Wodza. Tuż przed kapitulacją Lwowa zdołał odlecieć do Rumunii, gdzie udało mu się uniknąć internowania. Następnie, tak jak dziesiątki innych polskich oficerów, przedostał się do Francji.

Nie jest do końca jasne, czy już wtedy Czerniawski trafił do służby w Oddziale II (wywiadu), ale wydaje się to być wielce prawdopodobne. W każdym razie, gdy w maju 1940 r. zaczęła się kampania francuska, Czerniawski kierował już komórką Oddziału II w 1 Dywizji Grenadierów, która m.in. walczyła w rejonie kanału Marna – Ren. Po upadku Francji, zamierzał przedostać się do Wielkiej Brytanii. Jednak szefowie Oddziału II wyznaczyli mu nowe zadania, które miał realizować na terenie Francji.

Czerniawski najpierw kierował placówką ewakuacyjną w Tuluzie, a potem otrzymał zadanie utworzenia sieci wywiadowczej Oddziału II w Paryżu. Jej celem miało być prowadzenie głębokiego wywiadu na terenie całej Francji.

Zanim jednak opuścił Tuluzę, poznał Mathilde Carré, żonę francuskiego oficera, która zakochała się w nim od pierwszego wejrzenia. (Czerniawski był bardzo przystojnym mężczyzną, mającym łatwość nawiązywania kontaktów, zwłaszcza z kobietami.) Czerniawski, posługujący się wówczas pseudonimem wywiadowczym „Armand”, zwerbował Carré do prowadzonej przez siebie pracy wywiadowczej, nadając jej pseudonim La Chatte (Kotka). Zrobił to wbrew instrukcjom, jakie otrzymywał od przełożonych. Instrukcje te przestrzegały przed werbowaniem do pracy kobiet.

W listopadzie 1940 r. razem wyjechali do Paryża, gdzie Czerniawski uruchomił placówkę wywiadowczą Oddziału II o kryptonimie „Interallie”. Zamieszkując razem z Carré Czerniawski wierzył, że ma na tyle dobrą legendę do swojej szpiegowskiej działalności, że może poluzować zasady bezpieczeństwa, jakie obowiązywały w szpiegowskim rzemiośle. Tajne biuro jego placówki, w którym przyjmował łączników swojej siatki, mieściło się w ich mieszkaniu. Po kilku miesiącach szpiegowska struktura liczyła prawie 200 agentów i informatorów, ulokowanych na terenie całej Francji. Czerniawski werbował ich w różnych kręgach, począwszy od francuskich Żydów, Cyganów, katolickich duchownych po francuskich komunistów i weteranów wojny domowej w Hiszpanii. Przekazywali oni Czerniawskiemu niezwykle cenne informacje, m.in. dotyczące dyslokacji niemieckich jednostek, ich uzbrojenia i wyposażenia, składów amunicji, lotnisk, usytuowania niemieckiej artylerii na francuskich wybrzeżach, a także wznoszonych przez Niemców fortyfikacji polowych. Na ich podstawie Czerniawski przygotowywał meldunki wywiadowcze, które były wysyłane przez niego do Londynu. W ich przygotowaniu pomagała mu wydatnie Carré.

Czerniawski opracował również swój własny sposób ich przekazywania, który wiódł z Paryża poprzez Tuluzę, Hiszpanię do Londynu. Oczywiście centrala naszego wywiadu (Oddziału II Sztabu Generalnego) w Londynie przekazywała je Brytyjczykom.

Po roku szpiegowskiej działalności osiągnięcia Czerniawskiego były naprawdę imponujące. Alianci dysponowali pełną wiedzą na temat niemieckich sił we Francji, ich rozmieszczenia i uzbrojenia. Były to bezcenne informacje, zwłaszcza w perspektywie niemieckiej inwazji na Wielką Brytanię. Nic dziwnego, że przełożeni postanowili docenić pracę Czerniawskiego. We wrześniu 1941 r. został wezwany do Londynu, do którego udał się specjalnym brytyjskim samolotem, który podjął go w nocy ze sportowego lotniska w Compiègne. W Londynie spotkał się z szefem Oddziału II płk. Stanisławem Gano oraz przedstawicielami brytyjskiego wywiadu. Został również przedstawiony gen. Władysławowi Sikorskiemu, który udekorował go orderem Virtuti Militari. Do Francji powrócił na początku października 1941 r. i dalej kierował swoją wywiadowczą siecią.

Wtedy już Abwehra wpadła na trop jego siatki. W efekcie 16 listopada 1941 r. aresztowano Czerniawskiego i Carré, która w obawie przed torturami od razu poszła na współpracę z Niemcami. Wskazała też skrytkę zawierającą kartotekę personalną siatki Czerniawskiego i archiwum materiałów wywiadowczych, które wysyłał do Londynu.

Niemcy byli zdumieni dokładnością materiałów wywiadowczych Czerniawskiego. To wtedy szef placówki Abwehry w Paryżu płk Oskar Reile wpadł na przewrotny plan, aby go przewerbować tak, by pracował dalej, ale już pod kontrolą Niemców. Reile zakładał, że Czerniawski może nie tylko szpiegować aliantów, ale i skutecznie ich dezinformować.

Składając Czerniawskiemu propozycję współpracy, posłużył się przysłowiowym kijem i marchewką. Z jednej strony zaszantażował Czerniawskiego tragicznym losem jego bliskich w okupowanej Polsce, z drugiej zaś, roztoczył przed nim perspektywę budowania jednolitego frontu Polaków z Niemcami w przyszłej walce z komunistami, w której Czerniawski miał odegrać bardzo ważną rolę. Czerniawski propozycję przyjął. Od tej pory stał się agentem „Brutusem” pracującym dla Abwehry.

Całość w najnowszym numerze.