Rosyjski specnaz: Żołnierze czy psychopaci?

Istotę zadań specnazu można sprowadzić lakonicznie do siania masowego terroru.

Z rosyjską agresją na Ukrainie i interwencją wojskową w Syrii, słowo specnaz nie schodzi z nagłówków światowych agencji informacyjnych. Tak wokół rosyjskich wojsk specjalnego przeznaczenia tworzy się legenda. Swoista aura tajemniczości oparta na niewyobrażalnej skuteczności działania. Czy medialny mit odpowiada rzeczywistości? Odpowiedź na tak postawione pytanie kryje się między innymi w systemie szkolenia rosyjskich oddziałów specjalnych.

Pułapki radzieckiego rodowodu

Dla lepszego zrozumienia, geneza słowa specnaz wywodzi się od nazwy radzieckich jednostek specjalnego przeznaczenia. Jako że ostatnie lata upływają pod znakiem eskalacji zaangażowania militarnego Moskwy poza granicami, tak więc widmo specnazu powraca, choć jest kojarzone głównie z siłami zbrojnymi. To prawda, lecz niecała, bowiem jednostki specjalne posiadają także inne służby i resorty zmilitaryzowane, których w Rosji przecież nie brakuje. To nie miejsce, aby wymieniać je wszystkie, ale zasadniczo prawo formowania podobnych struktur mają te instytucje bezpieczeństwa państwa, którym rosyjskie prawo zezwala na tzw. działalność operacyjno–rozpoznawczą i wywiadowczą. Dlatego tak naprawdę specnazów jest kilka, jeśli nie kilkanaście, zważywszy, że podobne prerogatywy ma nie tylko Federalna Służba Bezpieczeństwa, ale także MSW, ministerstwo obrony cywilnej, cywilny wywiad czy w końcu służba więzienna.

Taka uwaga jest konieczna, ponieważ każdy z resortowych oddziałów specjalnych jest tworzony z myślą o bardzo wyspecjalizowanych zadaniach, co pociąga za sobą znaczące różnice organizacyjne, jak również w zakresie wyposażenia, a przede wszystkim w wyszkoleniu. Bo jeśli specnaz FSB i MSW prowadzi operacje antyterrorystyczne czy wymierzone w zorganizowaną przestępczość, to identyczna jednostka służby więziennej ma w zakresie obowiązków tłumienie buntów w koloniach karnych. Z kolei specnaz Służby Wywiadu Zagranicznego interweniuje w przypadku zagrożenia rosyjskich placówek dyplomatycznych lub wspiera swoje operacje agenturalne. Tak było na przykład w 2003 r., gdy żołnierze jednostki noszącej kryptonim „Zasłon” zabezpieczali przejęcie bazy danych irackiego wywiadu podczas amerykańskiej inwazji. I zrobili to skutecznie, mimo aktywnego przeciwdziałania odpowiednich służb USA. Ostatnio „Zasłon” dał się zauważyć w Damaszku, gdzie prowadzi akcję likwidacji bojowników ostrzeliwujących rosyjską ambasadę w Syrii. Z tej racji żołnierze dysponują typowo wojskowymi środkami bojowymi, ponieważ, jak doniosła rosyjska prasa, za pomocą przenośnego zestawu rakietowego „Igła” zestrzelili obserwacyjnego drona rebeliantów. A jak to jest z jednostkami specjalnymi sił zbrojnych?

Geneza wojskowego specnazu wywodzi się oczywiście z ZSRR, gdzie już w latach 50. XX w. powołano 46 kompanii specjalnego przeznaczenia. W zakres ich działania wchodziła szeroko rozumiana dywersja na tyłach potencjalnego przeciwnika, czyli NATO.

W kolejnej dekadzie zadania jednostek specjalnych zostały rozszerzone, ale paradoksalnie uległy większej specjalizacji. W NATO pojawiła się taktyczna broń jądrowa na mobilnych platformach. Z tej racji podstawowym celem istnienia wojskowych sił specjalnych było lokalizowanie i niszczenie stanowisk rakiet małego oraz średniego zasięgu, a z czasem neutralizacja min jądrowych rozlokowanych w pasie spodziewanego natarcia konwencjonalnych zgrupowań uderzeniowych ZSRR.

Ponadto specnaz prowadził tzw. zwiad strategiczny, czyli rozpoznanie obszaru nieprzyjaciela w odległości od 150 do 700 km poza linią spodziewanego frontu. Pod tak eufemistyczną nazwą kryło się nie tylko klasyczne rozpoznanie sił nieprzyjaciela, ale przede wszystkim paraliżowanie cywilnej infrastruktury wrażliwej z punktu widzenia funkcjonowania państwa w stanie wojny. Specnaz miał więc niszczyć magazyny paliw, węzły komunikacyjne, linie energetyczne, elektrownie i wszelką łączność. Miał także, a może przede wszystkim zabijać polityków, kadry gospodarcze i pracowników różnych szczebli administracji, likwidując cywilne zaplecze.

Jakkolwiek ten rozkaz został oficjalnie anulowany w latach 70., to wiele wskazuje, że tylko pozornie. Tak czy owak, istotę zadań specnazu można sprowadzić lakonicznie do siania masowego terroru. Do takiego celu została dostosowana struktura organizacyjna wojsk specjalnego przeznaczenia, skoncentrowanych w jednostki brygadowe, podlegające GRU, czyli wywiadowi sztabu generalnego oraz dowództwom okręgów wojskowych i flot marynarki wojennej. Identycznym zmianom uległ system wyszkolenia, w czym do niedawna kryła się największa słabość wojskowego specnazu Rosji.

Po rozpadzie ZSRR i zakończeniu zimnej wojny formacje specjalne okazały się wojskiem bez zadań, za to stanęły przed nowymi, fundamentalnymi wyzwaniami. Zmieniła się polityka zagraniczna państwa, geopolityczna sytuacja Rosji, a wraz z nimi cele stawiane armii.

Jak pokazała praktyka lata 90. i pierwszej dekady XXI w. jednostki specjalne zostały użyte w trakcie lokalnych konfliktów. Z jednej strony, walczyły podczas wojen terytorialno-narodowościowych lub w warunkach działań partyzanckich w wykonaniu uzbrojonych grup separatystycznych. Z drugiej strony, dwie wojny czeczeńskie wywołały konieczność udziału w walkach miejskich, czyli w bliskim kontakcie bojowym z przeciwnikiem lepiej znającym teren i przygotowanym do niestandardowych metod działania. Ówczesne rozkazy dla specnazu przewidywały również rozpoznanie i likwidację przywódców separatystycznych, kanałów przerzutowych broni, ale także osłonę własnych zgrupowań taktycznych na terenie zinfiltrowanym, jeśli nie skrycie opanowanym przez przeciwnika. Jak wobec tego wygląda obecne przygotowanie wojskowego specnazu Rosji?

Żołnierze czy psychopaci?

Mimo że rosyjskie media odmieniają słowo specnaz przez wszystkie przypadki, a tamtejsze sieci społecznościowe zachłystują się wręcz tym terminem, tak naprawdę, jak w każdym szanującym się państwie na świecie, system wyszkolenia specjalnych jednostek armii pozostaje tajemnicą. Niemniej jednak z wypowiedzi byłych oficerów specnazu oraz publikacji branżowych wyłania się obraz, który może być podstawą pewnych wyobrażeń.

Nie ulega wątpliwości, że w przeciwieństwie do podobnych formacji FSB i MSW, czyli typu policyjnego, żołnierze jednostek sił zbrojnych nadal są szkoleni po to, aby zabijać. Nie odbijać zakładników i chwytać przestępców, ale mordować. Temu celowi jest podporządkowane specyficzne przygotowanie. Dowództwa jednostek specjalnych mają ekskluzywne prawo pierwszeństwa w rekrutacji przyszłych specialsów ze wszystkich rodzajów i wojsk sił zbrojnych Rosji. Fory mają oczywiście żołnierze przechodzący służbę w jednostkach powietrzno-desantowych i szturmowych.

Jednak w odróżnieniu od czasów radzieckich, mniej stawia się na warunki fizyczne kandydata. Obecnie równie ważna, jeśli nie ważniejsza jest inteligencja, a więc poziom IQ oraz umiejętności nabyte wcześniej w cywilu. Takie jak wykształcenie, znajomość języków czy oryginalna specjalizacja.

Całość zazębia się w postaci bardziej rozbudowanej selekcji na podstawie testów psychologicznych, wspartych praktyką. Na przykład kandydat jest lokowany na kilka dni w grupie weteranów po to, aby uzyskać ich opinię na temat umiejętności życia w kolektywie. To jeden z kluczowych parametrów wartościowania kandydatów do służby. Nowe miesza się ze starym, tak więc, jak w czasach radzieckich, filarem psychicznego przygotowania pozostaje bieg. A raczej różne formy biegów o narastającej trudności i dystansach. Wbrew pozorom ciągłe bieganie to nie tylko najlepsza metoda osiągnięcia odpowiedniej formy fizycznej, ale także szkoła wytrwałości i odporności na wszelkie przeciwieństwa, jest to bowiem podstawowa cecha żołnierza specnazu. Poza tym nauka właściwego oddychania, a właściwie cała szkoła, pomaga w przełamaniu słabości psychicznej, takiej jak zmęczenie, głód czy pragnienie. Ukrytym celem ciągłego biegania jest wyeliminowanie najsłabszych pod tym względem. Jeden z byłych oficerów formacji mówi wprost: dywersyjna grupa wykryta przez nieprzyjaciela zostanie zniszczona w ciągu 6 godzin. Albo zdoła wyprowadzić pościg w pole, ten zaś z żołnierzy, który nie daje rady, jest góry spisany na straty. Musi mieć świadomość, że w krytycznej chwili zostanie porzucony wraz z odpowiednim zapasem amunicji, po to, aby zatrzymać nieprzyjaciela.

Dlatego co pół roku wszyscy żołnierze przechodzą morderczy test. Podzielni na drużyny są na kilka dni desantowani w lesie bez jedzenia i innych środków przetrwania, a następnie „ganiani” przez zmieniających się oficerów, aż do osiągnięcia kresu wytrzymałości. W ten sposób dokonuje się ciągła selekcja kadrowa.

Drugim filerem wyszkolenia pozostaje agresja. Największym przeciwnikiem żołnierza specnazu ma być jego sierżant, tak aby za poniżenia mógł się odegrać na przeciwniku. Ponadto wszyscy żołnierze są trzymani w bezustannym napięciu. Celem jest osiągnięcie stanu permanentnego stresu, który zastąpi ewentualne opory moralne czy zwykły strach bezwarunkowymi reakcjami agresji wobec źródeł zagrożenia. Poza tym ciągłe napięcie utrzymuje żołnierzy w stałej czujności. W tym celu ćwiczebnemu „minowaniu” podlegają łóżka, osobisty ekwipunek czy przypadkowe przedmioty na widoku. A to pozwala także wytrenować nawyk nieufności wobec otoczenia.

Wreszcie żołnierze są oswajani z widokiem martwych i krwi. Służą temu obowiązkowe wizyty w prosektoriach czy udział w sądowych sekcjach ofiar wypadków oraz morderstw. W tym kontekście do rozpowszechnionych metod szkolenia należy ponoć walka wręcz z ucharakteryzowanymi manekinami. To znaczy, oficerowie zabijają i patroszą bezpańskie psy, po to, aby umazać manekin krwią i wnętrznościami biednego zwierzęcia.

I wreszcie trzeci i podstawowy filar psychicznego przygotowania. W każdego żołnierza wpaja się przekonanie, że jest nadczłowiekiem. Jest najlepszym żołnierzem, bo należy do elitarnej formacji, górującej nie tylko nad innymi oddziałami własnej armii i każdym przeciwnikiem, ale resztą świata. W tym celu wpaja się, aż do skutku, bezkarność wszystkich poczynań oraz przyzwolenie na brutalność i grę bez reguł, podporządkowane celowi fizycznej likwidacji. Nic dziwnego, że na pacyfikację niezdyscyplinowanych, pojedynczych żołnierzy tej formacji, policja posyła swoje oddziały antyterrorystyczne. Poza tym w Rosji coraz silniej brzmi wezwanie do stworzenia wyspecjalizowanej opieki psychologicznej i psychiatrycznej dla rezerwistów specnazu. Mają oni ogromne problemy, aby odnaleźć się w cywilnym życiu, nie wspominając o kombatantach działań bojowych. Posiadają bowiem mordercze umiejętności i wykoślawioną psychikę.

----------------

Całość w najnowszym numerze "Służb Specjalnych".