Sowiecka skarbonka

Powstanie słynnego Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego (FOZZ) było jednym z kluczowych elementów sowieckich planów utrzymania kontroli nad Polską.

„Aż 50 tysięcy par butów za 5 tys. ton węgla otrzymała Polska od Związku Sowieckiego! Buty były oczywiście do podzelowania.” Ta anegdota z końca lat 40. i 50. dobrze oddawała relacje gospodarcze PRL z „centralą”. Chociaż wyzysk sowiecki w późniejszych latach zelżał, to utrzymywał się do końca PRL. Gdy stało się jasne, że komunizm się wali Rosjanie podjęli próbę utrzymania imperium przejmując kontrolę nad gospodarkami dawnych satelitów. A Polska była z nich największa i najważniejsza. Bronią miały być surowce energetyczne, a także spółki tworzone przez dawną nomenklaturę, w ogromnym procencie powiązaną z sowieckimi tajnymi służbami. Powstanie słynnego Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego (FOZZ) było jednym z kluczowych elementów sowieckich planów utrzymania kontroli nad polską.

Polska na smyczy

29 stycznia 1987 r. w Moskwie pomiędzy rządem PRL a rządem ZSRR podpisano dwustronną umowę o współpracy. Dotyczyła ona budowy gazociągu Jamburg oraz związanych z nim dostaw gazu ziemnego z ZSRR do Polski. Umowa mówiła, że budowa Jamburga jest wyrazem długofalowego programu współpracy gospodarczej do 2000 r., który został przyjęty przez obie strony w dniu 4 maja 1984 r. Strona polska miała zbudować gazową magistralę wiodącą od złoża gazowego w Jamburgu do granic Polski, tak aby zapewnić Polsce dostawy gazu, który miał być jednocześnie środkiem płatniczym ZSRR za wykonaną inwestycję. Krótko mówiąc Polska udzielając tzw. kredytu jamburskiego ZSRR miała ponieść zasadnicze koszta związane z budową. Ta ogromna inwestycja w warunkach systematycznie pogarszającego się stanu naszej gospodarki w latach 80. musiała stanowić nie lada wyzwanie, zwłaszcza, ze umowa przewidywała oddanie do użytku magistrali gazowej już w styczniu 1989 r. Od początku istniał problem z finansowaniem robót jakie polskie firmy prowadziły w związku z zawartą umową. To w głównej mierze spowalniało przyjęty w umowie harmonogram prac. Sytuacja uległa zmianie, gdy w Polsce powołano Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego (FOZZ). To on stał się gwarantem wykonania „gospodarczej smyczy” dla Polski.

Jak okraść państwo

Niesławny FOZZ został powołany na mocy ustawy z 15 lutego 1989 r. przez Sejm PRL IX kadencji. Nadano mu niezależną od Ministerstwa Finansów osobowość prawną powierzając zadanie gromadzenia środków finansowych przeznaczonych na obsługę zadłużenia zagranicznego. FOZZ był pierwszą w PRL instytucją uprawnioną do gromadzenia środków walutowych i obracania nimi poza istniejącym wówczas systemem wydzielonych do operacji walutowych banków państwowych. FOZZ miał też odciążyć Ministerstwo Finansów przejmując w znacznym stopniu zarządzanie zadłużeniem Skarbu Państwa. Ale miał on też realizować jeszcze jeden ważny cel – wykup polskiego długu na rynku wtórnym. W sytuacji głębokiego kryzysu finansowego, z jakim miano wówczas do czynienia, papiery dłużne PRL osiągały bardzo niskie ceny (z uwagi na sankcje po stanie wojennym Polska przestała spłacać zagraniczne długi). Jednak wykupywanie ich przez Polskę i pozbawianie się w ten sposób zadłużenia, rażąco naruszało umowy z wierzycielami. Władze PRL zasłaniając się katastrofalnym stanem finansów państwa odmawiały spłaty zobowiązań. Wyposażając FOZZ w znaczne środki walutowe, planowano skryty wykup polskich długów. Takie argumenty wysuwane były, gdy konstruowano ustawę o FOZZ. Deklaracje, jakie legły u podstaw tworzenia FOZZ pozostawały w sprzeczności z realiami jego funkcjonowania. Już po kilku miesiącach okazało się, że wykup polskiego długu, który miał być celem strategicznym, nie jest głównym celem działania Funduszu. Gdyby bowiem był to główny cel realizowany przez FOZZ, to na nim powinna się koncentrować cała jego aktywność. Tymczasem FOZZ na wykup polskiego długu przeznaczał jedynie drobny ułamek wszystkich środków, jakimi wówczas obracał. Potwierdzają to oficjalne bilanse FOZZ za lata 1989–1991. Korzystając z legendy skupu polskich długów, FOZZ realizował szereg absurdalnych z ekonomicznego punktu widzenia i drastycznie niekorzystnych dla Polski transakcji.

Licencja na okradanie

Wśród wielu niezwykle szkodliwych dla polskiego państwa transakcji FOZZ jedna była szczególnie niebezpieczna i nie tylko z ekonomicznego punktu widzenia. Było to finansowania rosyjskich interesów w Polsce. W latach 1989–1990 poprzez FOZZ wypłacano kolejne raty kredytu jamburskiego, który Polska udzieliła ZSSR na budowę „gazociągu Jamburg” do „zachodniej granicy ZSRR”. Sumienność, z jaką wywiązywano się z umowy z Rosjanami mocno kontrastuje z ówczesnymi realiami ekonomicznymi kraju. Polska nie płaciła wówczas rat swojego długu, wstrzymała nawet spłatę odsetek od zaciągniętych przez komunistyczne władze PRL kredytów, jednocześnie zaciągano nowe zobowiązania. Co więcej, w roku 1989 faktyczne koszty „zadania jamburskiego” poniesione przez Polskę przewyższały znacznie kwoty pierwotnie planowane: ponad 212 mld złotych w miejsce przewidywanych 66,7 mld (w tym 129,2 mld złotych określone jako wydatki na podstawie indywidualnych decyzji Ministerstwa Finansów). Kolejne plany sporządzane na rok 1990 zawierały sumy rzędu od 299 mld 355 mln do 1 bln 008 mld złotych. W systemie księgowym FOZZ wypłaty z tytułu całego udzielonego ZSRS kredytu dają łącznie kwotę na 1,5 bln zł. W ramach tzw. zadania jamburskiego FOZZ tylko w roku 1990 przekazał Rosjanom ponad 322 mld złotych. Szacuje się nawet, że pełne obciążenie Funduszu z tytułu umowy jamburskiej z ZSRS znacznie przekroczyło kwotę biliona złotych, być może zbliżając się do dającej się dziś wyodrębnić sumy ponad 1,5 bln (tj. ówczesna równowartość 158 mln USD). Na koniec warto dodać, że spłaty tego kredytu Rosjanie mieli dokonywać dostawami gazu. Według systemu księgowego FOZZ ostatnia jego partia wielkości 2500 mln m3 miała dotrzeć do Polski w 2008 r.

Kadrę zarządzającą FOZZ stanowili oficerowie i współpracownicy komunistycznych służb specjalnych i to zarówno wojskowych, jak i cywilnych. Minister finansów w rządzie Rakowskiego Andrzej Wróblewski w marcu 1989 powołał dyrektora generalnego FOZZ oraz mianował członków Rady Nadzorczej. Dyrektorem Generalnym został Grzegorz Żemek, który okazał się tajnym współpracownikiem Zarządu II SG, czyli wojskowego wywiadu o kryptonimie „Dik”. Z kolei w skład Rady Nadzorczej weszli Janusz Sawicki, Dariusz Rosati, Grzegorz Wójtowicz, Zdzisława Sadowski, Jana Wołoszyn i Jan Boniuk. W różnym stopniu wszystkie wymienione osoby albo od dawna były współpracownikami służb wojskowych lub cywilnych, albo cieszyły się pełnym poparcie tych służb. Ale w FOZZ-ie „pakiet kontrolny” mieli oficerowie wojskowego wywiadu PRL. To on odpowiadał za wypełnianie sojuszniczych zobowiązań wobec ZSRR. Był wiec faktycznie strażnikiem interesów Rosji. Pełnili w nim służbę ludzie odpowiednio przeszkoleni w Rosji i przez Rosjan. To oni mieli zabezpieczyć na długie lata kontrolę nad polską gospodarką. Gazowa smycz dla Polski nie była jedynym, ale za to najważniejszym projektem jaki został zrealizowany przez Rosjan, którego konsekwencje nadal odczuwa polska gospodarka.