Szpiedzy Merkel

Niemieckie służby specjalne nasiliły działania w Polsce.

Polska jest dzisiaj dla Niemiec kluczowym krajem w Europie. Od tego, co się wydarzy w naszym kraju, zależy układ sił w Europie Środkowej i Wschodniej. Dlatego niemiecki wywiad wzmógł ostatnio działania w naszym kraju, uruchamiając wszelkie możliwe kanały pozyskiwania informacji.

Zarówno Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) jak i Służba Kontrwywiadu Wojskowego (SKW) od miesięcy zwracają uwagę rządzącym na wzmożone zainteresowanie Polską ze strony niemieckiego wywiadu. Zarówno tego cywilnego (BND), jak i wojskowego (MAD). Przedmiotem jego zainteresowania jest zarówno sytuacja wewnętrzna w Polsce, jak i aktywność naszego kraju na arenie międzynarodowej. Jeśli idzie o sytuację wewnętrzną, BND jest zainteresowana w Polsce niemal wszystkim. Nie tylko aktualną sytuacją polityczną i perspektywami rządów PiS w następnych latach, ale również tym, co dzieje się obecnie z naszą gospodarką. Niemcy pilnie obserwują w szczególności działania wicepremiera Mateusza Morawieckiego i na bieżąco śledzą inicjowane przez niego działania, które jak wiemy mają stymulować naszą gospodarkę i prowadzić ją do znacznie bardziej zrównoważonego rozwoju. Niemcy widzą bowiem, że nasz kraj wkroczył w epokę gospodarczej koniunktury i może być w najbliższych latach gospodarczym liderem liczącym się nie tylko w Europie, ale i na świecie. Zdają sobie również sprawę z tego, że Polska jest obecnie poligonem, na którym dochodzi do starcia się wpływów dwóch najsilniejszych dzisiaj gospodarek świata, czyli Stanów Zjednoczonych i Chin. Wynik tego starcia może być kluczowym czynnikiem dla rozwoju całej Unii Europejskiej, w której Niemcy chcą dalej sprawować przywództwo. Ale niemiecki wywiad śledzi również z wielką uwagą to, co dzieje się w sferze naszej obronności. A na tym polu, jak wiemy, dzieje się obecnie bardzo dużo. Polska usiłuje wzmocnić swoje bezpieczeństwo w oparciu o zwiększenie obecności w naszym kraju amerykańskich jednostek i strategicznych amerykańskich instalacji. Jest dzisiaj najwierniejszym sojusznikiem USA w całej Europie. Siłą rzeczy Niemcy mają spore obawy, czy przypadkiem za jakiś czas nie skierujemy pod adresem Amerykanów bardzo atrakcyjnej dla nich oferty przesunięcia ich sił zbrojnych i ich strategicznych instalacji militarnych z Niemiec do Polski, co byłoby wówczas wielkim ciosem dla Berlina. Perspektywa takiego scenariusza jest tym bardziej realna, że amerykańsko – niemieckie stosunki, które od lat nie są najlepsze, w czasach prezydentury Donalda Trumpa uległy dalszemu ochłodzeniu. Niemiecki wywiad, zwłaszcza ten wojskowy (MAD), z wielką uwagą śledzi zatem cały proces modernizacji polskiej armii, która dzisiaj dokonuje największych od czasów zimnej wojny zakupów potrzebnego jej sprzętu i uzbrojenia. Niemcy chcieliby oczywiście aby beneficjentem zakupów dla polskiej armii były również ich koncerny zbrojeniowe. Stąd też MAD na bieżąco gromadzi i analizuje wszelkie informacje odnośnie do przebiegu realizacji kolejnych programów zbrojeniowych dla polskiej armii. Równie pilnie MAD śledzi wszelkie zmiany organizacyjne, jakie dzisiaj w niej zachodzą. Można zatem powiedzieć że staliśmy się dzisiaj dla Niemców krajem ich pierwszego zainteresowania wywiadowczego.

Jednak pilotowanie sytuacji w Polsce w tak wielu jej strategicznych wymiarach, wymaga nie tylko wzmocnienia obecności niemieckiego wywiadu w naszym kraju, ale jeszcze bardziej rozbudowy dotychczasowych kanałów pozyskiwania przez niego kluczowych informacji.

Życie na podsłuchu

Niemcy zawsze podsłuchiwali Polaków, ale my długo nie mieliśmy o tym żadnej oficjalnej wiedzy. Mogliśmy się jedynie domyślać, że być może tak właśnie jest. Po raz pierwszy usłyszeliśmy o tym 29 czerwca 2015r., gdy w polskim Sejmie odbyła się konferencja prasowa z udziałem austriackiego parlamentarzysty z partii Zielonych, Petera Pilza, który zajmuje się m.in. sprawą nielegalnych działań służb wywiadowczych na terenie całej Unii Europejskiej. Jego wizyta w Warszawie związana była z tym, że Piltz postanowił zapoznać polskich parlamentarzystów ze swoimi ustaleniami na temat operacji „Transit”, w ramach której niemieckie BND szpiegowały obywateli 21 unijnych państw w tym również Polski. W czasie konferencji prasowej w Warszawie Piltz przytoczył m.in. oficjalne wystąpienie szefa niemieckiego BND Gerharda Schindlera, który odnosząc się do rewelacji ujawnionych przez Edwarda Snowdena (były pracownik amerykańskich służb, który ujawnił skalę inwigilacji komunikacji elektronicznej przez amerykańskie służby) wspomniał że również BND, które miało dostęp do sieci Deutsche Telekom podsłuchiwała rozmowy telefoniczne polskich obywateli i że w jego ocenie działania te były całkowicie legalne. Piltz powołując się na swoje ustalenia potwierdził, że szef niemieckiego wywiadu wcale nie kłamał, bo tak rzeczywiście było. Austriacki deputowany jako dowód faktycznego istnienia tego procederu zaprezentował kopię umowy z 2004 r. zawartej pomiędzy BND a Deutsche Telekom, która to właśnie umożliwiała. Austriacki poseł poinformował również, że we Frankfurcie mieści się największy europejski węzeł telekomunikacyjny i przez ten węzeł przebiega bardzo dużo europejskich łączy w tym także polskich. Niemieckie BND miało tam swoje specjalne biuro (zatrudniało 15 funkcjonariuszy) które zajmowało się wyłącznie nasłuchem. W tym właśnie celu Deutsche Telekom przekazał BND listę ze wszystkimi łączami tranzytowymi. Piltz zaprezentował również inne dokumenty na temat podsłuchiwania europejskich krajów przez BND. Wynikało z nich, że w 2005r. niemiecki wywiad najczęściej podsłuchiwał Holandię (78 łączy) i Francja (56 łączy). Dalej w tej statystyce była Polska (28 łączy), a dopiero potem Austria (z liczbą 11 łączy). Austriacki parlamentarzysta prowadził w tej sprawie kampanie informacyjną w wielu europejskich stolicach. W jej rezultacie w wielu podsłuchiwanych krajach wszczęte zostały w tej sprawie śledztwa. Jednak do tej pory nie zrobił tego nasz kraj. A szkoda. Żaden z polskich polityków nie pociągnął też tego tematu. Od tamtej pory minęły już dwa lata. Trudno uwierzyć w to, że Niemcy zarzucili praktykę podsłuchiwania swoich europejskich sojuszników, w tym Polski. Dalsze istnienie tej praktyki wydaje się być tym bardziej prawdopodobne, że polskie służby (ABW, SKW) informują dzisiaj rządzących o wzmożonej aktywności wywiadowczej Niemiec.

Najważniejsi są zawsze agenci

Ale nie tylko jesteśmy podsłuchiwani przez Niemców. Jesteśmy także przez nich szpiegowani. Żadna technologia nie zastąpi klasycznej pracy wywiadu, prowadzonej rękami jego agentów. Przekonali się o tym już sami Amerykanie, o czym pisaliśmy w poprzednim numerze naszego magazynu. Niemieckie służby, jak twierdzą nasi informatorzy w ABW i SKW, odgrzewają obecnie wszelką agenturę w naszym kraju, nawet taką, która od wielu lat pozostawała w tzw. zamrożeniu. Robią to po to, aby zapewnić sobie jak najszersze spectrum informacji o sytuacji w Polsce. Niemiecka agentura jest obecna na wielu szczeblach naszego państwa i nadal ma znaczący wpływ na opinię publiczną w Polsce. Możemy jej dzisiaj szukać wśród dwóch grup naszych obywateli, które zasługują na szczególną uwagę ze strony naszych służb. Pierwsza to ci, o których wiedzę ma od dawna niemiecki wywiad. Chodzi o osoby, które w czasach komunizmu podję?y wsp??prac? ze Stasi, czyli s?u?b? bezpiecze?stwa by?ej NRD. Jesieni? 1989r. ameryka?ska CIA w?ramach operacji ?Rosenwood? przej??a najwa?niejsze archiwalia by?ej wschodnioniemieckiej s?u?by (m.in. teczki agent?w G??wnego Zarz?du Rozpoznania (HVA, jednego z?najwa?niejszych pion?w Stasi wraz z?jej kartotekami operacyjnymi), ale w?1998r. kopie tych materia??w zosta?y przekazane stronie niemieckiej, kt?ra przez wiele lat czyni?a zabiegi aby je wreszcie odzyska?. Oficjalnie ca?y ten zbi?r trafi? mia? do Instytutu Gaucka, kt?ry przechowuje wszystkie dokumenty po enerdowskiej Stasi. BND mia?o jednak wykona? jego kopi? na sw?j w?asny u?ytek. W?ten spos?b niemiecki wywiad m?g? pozna? dane wszystkich agent?w, jakich Stasi zdo?a?a zwerbowa? za granic?. Dotyczy?o to oczywi?cie tak?e agent?w by?ej wschodnioniemieckiej s?u?by w?Polsce. W?rezultacie tego niemiecki wywiad dysponuje dzisiaj pot??nym narz?dziem do skutecznego prowadzenia dzia?a? wywiadowczych na terenie Polski. Jak du?a mo?e by? skala agentury BND w?Polsce, kt?r? kiedy? zwerbowa?a wschodnioniemiecka Stasi? Nieoficjalnie m?wi si?, ?e problem ten mo?e dotyczy? nawet kilkuset os?b. Nie trzeba chyba t?umaczy? ?e BND dysponuj?c wobec nich materia?ami nacisku mo?e nimi dowolnie sterowa? wły współpracę ze Stasi, czyli służbą bezpieczeństwa byłej NRD. Jesienią 1989r. amerykańska CIA w ramach operacji „Rosenwood” przejęła najważniejsze archiwalia byłej wschodnioniemieckiej służby (m.in. teczki agentów Głównego Zarządu Rozpoznania (HVA, jednego z najważniejszych pionów Stasi wraz z jej kartotekami operacyjnymi), ale w 1998r. kopie tych materiałów zostały przekazane stronie niemieckiej, która przez wiele lat czyniła zabiegi aby je wreszcie odzyskać. Oficjalnie cały ten zbiór trafić miał do Instytutu Gaucka, który przechowuje wszystkie dokumenty po enerdowskiej Stasi. BND miało jednak wykonać jego kopię na swój własny użytek. W ten sposób niemiecki wywiad mógł poznać dane wszystkich agentów, jakich Stasi zdołała zwerbować za granicą. Dotyczyło to oczywiście także agentów byłej wschodnioniemieckiej służby w Polsce. W rezultacie tego niemiecki wywiad dysponuje dzisiaj potężnym narzędziem do skutecznego prowadzenia działań wywiadowczych na terenie Polski. Jak duża może być skala agentury BND w Polsce, którą kiedyś zwerbowała wschodnioniemiecka Stasi? Nieoficjalnie mówi się, że problem ten może dotyczyć nawet kilkuset osób. Nie trzeba chyba tłumaczyć że BND dysponując wobec nich materiałami nacisku może nimi dowolnie sterować w każdym, pożądanym przez siebie kierunku. Całej sprawie smaczku dodaje fakt, że kanclerz Niemiec, Angela Merkel, na początku 2008r. (niedługo po zwycięstwie wyborczym Platformy Obywatelskiej) poleciła szefowej archiwów STASI, Marianne Birthler, wyłączenie „części polskiej” z możliwości korzystania z niej przez dziennikarzy i historyków. A szkoda, bo być może dowiedzielibyśmy się wówczas, który z obecnych polskich polityków był „Oskarem”, który w latach osiemdziesiątych miał dostarczać Stasi informacji o środowisku gdańskiej opozycji na wybrzeżu itp.

Druga grupa agentury niemieckiego wywiadu ulokowana jest wśród polskich stypendystów niemieckich fundacji, które po roku 1989 założyły w Polsce swoje oddziały. Wystarczy wspomnieć o fundacjach imienia: Konrada Adenauera, Friedricha Eberta Roberta Boscha, Aleksandra von Humboldta, Friedricha Naumanna, Heinricha Bölla, nie mówiąc o wielu innych. Mogą one bez żadnych ograniczeń fundować stypendia, granty, wspierać wybrane polskie stowarzyszenia i fundacje, a nawet instytuty i szkoły oraz podejmować w Polsce innego rodzaju inicjatywy. Mogą również obdarowywać naszych obywateli odznaczeniami i prestiżowymi nagrodami, a nawet jeśli one same nie przyznają takich nagród i odznaczeń to ich rekomendacja pozwala otrzymać ważne odznaczenie od władz Bundesrepubliki. I od wielu lat fundacje te dokładnie robią to w naszym kraju. W ten sposób stworzyły w Polsce potężny krąg ludzi, którzy czując się zobowiązanymi wobec swoich niemieckich darczyńców reprezentują niemiecką optykę widzenia spraw i problemów z jakimi mamy dzisiaj do czynienie w Polsce i Europie. Mało tego, byli stypendyści niemieckich fundacji bardzo często usiłują przekonać opinię publiczna w Polsce do takiego właśnie sposobu widzenia owych spraw i problemów. Jak duża jest dzisiaj w Polsce grupa ludzi, którzy są beneficjentami niemieckich fundacji? Tego nikt nawet w przybliżeniu nie oszacował. Ale skoro przedstawiciele Fundacji im. Roberta Boscha przechwalają się, że z jej pomocy skorzystało już ponad 10 tysięcy Polaków, to można przyjąć że może ona liczyć nawet ponad 100 tysięcy. To wśród tej grupy polskich obywateli niemiecki wywiad instaluje swoją agenturę, która dostarcza mu kluczowych informacji o tym, co dzieje się w Polsce.

--------------------

Całość w najnowszym numerze.