Szpiedzy przyszłości

Nielegałowie, oficerowie wywiadu żyjący w obcym kraju pod fałszywą tożsamością, to wciąż jeden z najbardziej efektywnych sposobów zdobywania informacji.

Rumuński generał Ion Pacepa jest najwyższym rangą oficerem wywiadu, jaki kiedykolwiek uciekł (1978 r.) z państw komunistycznych. Opublikował m.in. szereg książek, w tym na temat Ceausescu, wydanych w 30 krajach świata. Jest jednym z najpoważniejszych znawców służb specjalnych państw byłego bloku sowieckiego. Kilka lat temu wydał: „Programmed to Kill: Lee Harvey Oswald, the Soviet KGB, and the Kennedy Assassination” (Zaprogramowany aby zabić: Lee Harvey Oswald, sowieckie KGB i zabójstwo Kennedy’ego), Chicago, 2007. Pacepa zanalizował też – na łamach FrontPageMagazine.com – kapitalne zagadnienie rosyjskich szpiegów w przyszłości. Kim są rosyjscy szpiedzy i jak wyglądają? W analizie pomaga mu niezwykłe doświadczenie i wiedza. Pacepa rozpatruje zagadnienie w oparciu o konkretny przypadek "wysokiego funkcjonariusza brytyjskich służb specjalnych Georga Blake'a". Czy był on tym, za kogo się podawał? Oczywiście... nie. Był kimś zupełnie innym.

Pacepa, jeden z protagonistów zimnej wojny, tak ją charakteryzuje: "Była to walka zasadniczo toczona za pomocą szpiegów, pomimo pierwszeństwa nadanego przez media konfrontacji nuklearnej. Atomową bombą bloku sowieckiego w dziedzinie szpiegostwa był tzw. nielegał, to jest specjalny oficer wywiadu, którego nadzwyczajna wartość jest wciąż zbyt mało znana poza Kremlem. Koncepcja nielegała była – i wciąż jest – unikatowo związana z wywiadem rosyjskim i zawarta jest w szczegółach w aspektach ściśle strzeżonej tajemnicy. W 1964 r. zostałem zastępcą szefa wywiadu rumuńskiego, znanego jako DIE (Departamentul de Informatii Externe), ale musiało minąć następne osiem lat, kiedy stałem się odpowiedzialny za nadzór nad rumuńskimi operacjami przeprowadzanymi przez nielegałów i mogłem ze zdumieniem skonstatować, jak mało dotąd wiedziałem o tej super tajnej dyscyplinie wywiadowczej. „»Brygada U«, tak nazywał się nielegalny komponent mojej służby wywiadowczej. Był tak bardzo tajny, że tylko cztery osoby spoza Brygady (wśród nich jedną stałem się właśnie ja) – w ogóle znały lokalizację dowództwa tego oddziału. Oficerowie »Brygady U« nigdy nie postawili nogi wewnątrz innych rumuńskich struktur wywiadowczych. »Nielegalni oficerowie«, skierowywani do pracy za granicą, nie byli tam prowadzeni przez legalne rezydentury, ale przez innych, nielegalnych oficerów z kwatery głównej »Brygady U«. Było to państwo w państwie, całkowicie samodzielnie strzegące swych sekretów”.

W rosyjskiej terminologii wywiadowczej, legalny oficer jest to oficer wywiadu, przydzielony za granicą, do którejś z ambasad lub innego oficjalnego przedstawicielstwa rządowego. Natomiast – przeciwnie – nielegalny oficer jest to ktoś, kto przyjmuje nierosyjską tożsamość i pojawia się za granicą, jako osoba, niemająca – pozornie – jakichkolwiek związków z Rosją. Na Zachodzie rosyjski nielegał wygląda i zachowuje się tak, jak najbliższy sąsiad. Z poszanowaniem prawa państwa przyjmującego dyplomatów, czy szerzej obcokrajowców, „legalnych” i „nielegalnych”, nie ma to nic wspólnego. Obie grupy funkcjonariuszy chcą zadać temu państwu wszelkie możliwe ciosy poniżej pasa. Dobry nielegał może uczynić Zachodowi więcej szkód niż setki klasycznych agentów.

Powrót nielegałów

Pacepa stawia tezę, iż nowa zimna wojna Putina/Miedwiediewa wysuwa znów koncepcję oficera-nielegała na czoło. Rosyjski dziennik „Wzgliad” (Widok) doniósł, iż George Blake – rzekomy Brytyjczyk, mieszkający w Moskwie – opublikował tam nową książkę p.t. „Przezroczyste ściany”. Przedmowę do książki podpisał osobiście sam szef służby wywiadowczej Rosji SWR (Służba Wnieszniej Razwiedki), Siergiej Lebiediew, stwierdzając:, „Pomimo, iż książka jest poświęcona przeszłości, jest ona również o teraźniejszości”. Pacepa przyznaje mu tu rację. Blake – twierdzi Pacepa – był w istocie Rosjaninem. Jednym z tych nielegałów KGB, którzy zostali wysłani do Wielkiej Brytanii podczas II wojny światowej, powodując potem więcej strat dla Zachodu niż kiedykolwiek, jakikolwiek inny szpieg. Służba oficerska a nie agenturalność. To tłumaczy, dlaczego Blake – po swojej przeprowadzce z więzienia w Anglii do Moskwy – był zdolny uniknąć alkoholizmu, zamiany żon, czy depresji, na co cierpieli szpiedzy-agenci: Kim Philby, Donald Maclean czy Guy Burgess. Tłumaczy to także, dlaczego Blake, kiedy to SIS (Secret Intelligence Service) wysłał go w 1947 r. na kurs rosyjskiego do Cambridge, był w stanie płynnie czytać Annę Kareninę po mniej niż trzech miesiącach nauki – niezwykłe osiągnięcie; dało to Blake’owi niezwykłe przyśpieszenie w karierze. Wszystko to wychodzi na jaw po latach.

22 października 1966 r. miała miejsce w Anglii dramatyczna ucieczka z więzienia. George Blake, odsiadujący bezprecedensowo długi, bo 42-letni wyrok, skazany za szpiegostwo na rzecz Sowietów, wyparował z więzienia Wormwood Scrubs – po czym pojawił się w Moskwie. Przez lata Kreml zaprzeczał jakimkolwiek swoim związkom z ucieczką. Tymczasem ostatnio uciekinier z KGB Wiktor Czerkaszyn ujawnił, że sam Czerkaszyn był niegdyś przydzielony służbowo do opracowywania jej planów. Wraz z Blake’m wydostał się z więzienia jeden z jego pomocników w ucieczce nazwiskiem Sean Bourke. Choć podążył z Blake'm do Moskwy, to jednak Bourke nie mógł się przystosować do życia tam; KGB pozwoliło mu udać się do Irlandii, gdzie nie sięgała brytyjska jurysdykcja. Oryginalne dokumenty KGB zawarte w tzw. Archiwum Mitrochina – ocenione przez FBI, jako „najbardziej kompletne i zasobne materiały wywiadowcze kiedykolwiek otrzymane [jednorazowo] z jakiegokolwiek źródła” – pokazują, iż służba wywiadu zagranicznego w ramach KGB – zwana PGU [Pierwoje Gławnoje Uprawlenije], zamąciła przed powrotem pamięć Bourke’a. Na polecenie gen. Aleksandra Sacharowskiego, szefa PGU, Bourke otrzymał „lekarstwo” „mające na celu wywołanie uszkodzenia mózgu i poprzez to ograniczenie jego potencjalnej użyteczności, gdyby wpadł w ręce brytyjskiego wywiadu”. Bourke napisał niewinną książkę nt. ucieczki i szybko po tym sukcesie wydawniczym... zmarł. Pacepa zapytuje: „Dlaczego PGU w tak bezprecedensowy sposób chciała ukryć swoje zaangażowanie w realizację ucieczki Blake’a ? Dlatego, że nie chciała, aby nawet okruch wydostał się na zewnątrz z zasobu tajemnic najbardziej tajnych z tajnych, a dotyczących sfery rosyjskich operacji nielegalnych”.

Blake był wybitnym nielegalnym oficerem. Doprowadził do stanu nieużyteczności dwie, najbardziej produktywne, operacje przechwytujące wrażliwe dane prowadzone w latach 50. przez państwa NATO: „operacje tunelowe” w Berlinie i Wiedniu. Prowadzona w Berlinie „Operation Gold”, pozwoliła włączyć się aliantom w sowieckie wojskowe lądowe linie telefoniczne Berlin Wschodni-Moskwa. Kosztowało to Sowietów miliardy, zanim Moskwa była w stanie naprawić zadane jej szkody. Ale Blake poinformował też KGB o tunelu już od samego początku jego istnienia, przekazując stenogramy z pierwszego spotkania planującego w lutym 1954 r. w Londynie. Dla ochrony Blake’a, Kreml pozwolił na to, aby operacja „tunelowa” przebiegała bez zakłóceń przez ponad rok aż do 22 kwietnia 1956 r., do momentu, kiedy to sowieckie wojska łącznościowe dokonując inspekcji nieprawidłowo ułożonych kabli, niby przypadkowo natknęły się na założone podsłuchy. SIS i CIA przypisały utratę możliwości kontynuacji operacji własnym błędom technicznym. Straty spowodowane przez Blake’a to także przekazanie KGB nazwisk ok. 400 funkcjonariuszy i agentów SIS i CIA. Szef SIS oceniał, iż 15 lat pracy SIS w Niemczech poszło na marne.

Całość w najnowszym numerze.