Tajne więzienia Rosji

Najnowsza historia tajnych miejsc izolacji jest ściśle związana z dwoma symbolami o upiornym image.

Niedawno świat obiegła informacja o tajnych więzieniach w Rosji. Dziennikarskie śledztwo ujawniło nie tylko ich istnienie, ale także lokalizację i listę lokatorów. To dla Kremla cios prestiżowy, ale głównie propagandowy, bo dotychczas Putin wygrywał medialnie identyczne obiekty CIA, ujawniane w różnych częściach świata. Jeśli jednak dobrze przyjrzeć się tajnym więzieniom Rosji, można śmiało postawić tezę – że zawsze były, są i będą. Przynajmniej dopóty, dopóki w obecnym kształcie pozostają kremlowskie służby specjalne.

Petersburski zamach

Wielu z czytelników pamięta wiosenny zamach terrorystyczny, który miał miejsce w petersburskim metrze. Podczas wybuchu prowizorycznej bomby na jednej ze stacji kolei podziemnej zginęło 17 osób, a kilkadziesiąt odniosło rany. Akurat ten zamach ma szczególne znaczenie i dla kwestii tajnych więzień, i dlatego, że stawia Kreml w bardzo niezręcznej sytuacji.

Po pierwsze nastąpił, gdy w Petersburgu bawił prezydent Władimir Putin. Po drugie, jest zaprzeczeniem celowości rosyjskiej polityki w Syrii. Jak tłumaczy sztab generalny, jednym z kluczowych zadań bliskowschodniej interwencji jest, mówiąc bez ogródek, wybicie ekstremistów z rosyjskiego Kaukazu oraz poradzieckiej Azji Środkowej, którzy walczą w szeregach ISIS. Ich likwidacja w Syrii ma zapobiegać dokładnie takim aktom terroru jak w Petersburgu. I po trzecie, a z pewnością najważniejsze, zamach zmniejszył wydatnie dobre samopoczucie rosyjskich służb specjalnych odpowiedzialnych za walkę z terroryzmem.

Ogólnie rzecz biorąc, można powiedzieć, że petersburska tragedia wybudziła Rosję z letargu. Jak dotychczas, dzięki skutecznym operacjom antyterrorystycznym udawało się likwidować większość zagrożeń. W stosunku do skali wyzwania to ogromny sukces. Przecież Rosję zamieszkuje 20 milionów muzułmanów, którzy są naturalną bazą islamistycznych bojówek. Ponadto w Rosji przebywa od 3 do 5 mln gastarbeiterów z islamskich republik poradzieckiej Azji Środkowej, którzy w jeszcze większej mierze spełniają kryteria werbowników ISIS. I wreszcie Rosja ma zawsze niespokojny Północny Kaukaz, nazywany z tej racji jej miękkim podbrzuszem. Lojalność tego regionu wobec Moskwy przekłada się na stabilność wewnętrzną całego państwa, a także stanowi o otwarciu bądź zamknięciu kanału tranzytowego dla religijnych ekstremistów z Bliskiego Wschodu. Tymczasem Kaukaz przeszedł niebezpieczną metamorfozę, ponieważ świeckie ruchy niepodległościowe lat 90. XX w. zastąpił islamistyczny kalifat z jeszcze radykalniejszą ideologią.

To prawda, że Rosja jest jednym z niewielu państw świata, którym udało się zbudować skuteczny system zapobiegania śmiertelnej pladze XXI w. czyli terroryzmowi. Ogromnymi nakładami finansowymi Kremlowi udało się przekupić kaukaskich watażków. Służby specjalne utworzyły centrum antyterrorystyczne WNP, dzięki któremu zbudowano regionalną bazę danych i system wymiany informacji z azjatyckimi sąsiadami. Wreszcie Federalna Służba Bezpieczeństwa i MSW stworzyły sieć agenturalną, która w połączeniu z ogromnymi siłami represyjnymi, wzięła pod kontrolę społeczność muzułmańską.

Tak było do czasu, gdy do Rosji przyszła sieciowa struktura terroryzmu. Służby specjalne stanęły przed identycznym wyzwaniem bezpieczeństwa jak Europa, USA, a właściwie cała reszta świata. Do siania terroru nie potrzeba konspiracyjnej organizacji, rozbudowanej infrastruktury czy nadzwyczajnej wiedzy i funduszy. Wystarczy jeden lub kilku fanatyków, którzy najpierw naczytają się ekstremistycznych treści w Internecie po to, aby tak zmobilizowani, mogli dokonać zamachu podręcznymi środkami. Chodzi o materiały dostępne w powszechnej sprzedaży lub zwykłe samochody, o ogromnej dostępności broni palnej nie wspominając.

Pierwszym ostrzeżeniem była tzw. banda GTA, która pod przykryciem zwykłego gangu rabunkowego grasowała pół roku na trasach dojazdowych do rosyjskiej stolicy. Islamiści z ISIS zabili w ten sposób ok. 20 pasażerów i kierowców przypadkowych samochodów. Petersburski zamach był kolejny, a za nim już późnym latem miał miejsce epizod szaleńca na Syberii, który nożem zabił i zranił kilka osób. Tak jak w Paryżu czy Londynie.

Problem w tym, że rosyjskie służby nie mają patentu na nową formę terroru, stawiają więc na nasiloną represyjność. Jednak nawet w Rosji instrumentalnie traktującej prawo, a szczególnie prawa człowieka, są pewne granice. Stąd bierze się potrzeba tajnych więzień. Ich istnienie ma także drugie i nie mniej ważne uzasadnienie. Formalnie jest nim ochrona ładu konstytucyjnego, pojęcie o niezwykłej pojemności. Rosyjskie przepisy rozumieją przez to nie tylko terroryzm, ale bardzo szeroko interpretowany ekstremizm polityczny. A jeśli tak, to także walkę z opozycją i wszelkimi przejawami antykremlowskich nastrojów społecznych.

Kirgiskie przypadki

Medialną aferę uruchomił Ilja Rożdiestwienski, dziennikarz znany ze swojej narowistości wobec kontroli mediów przez Kreml. Na podstawie zeznań świadków oraz relacji prawników i obrońców praw człowieka opublikował w Internecie wyniki swojego śledztwa. Nielegalne miejsce przetrzymywania istnieje pod Moskwą, w okolicach miast satelitów rosyjskiej stolicy – Podolska i Odincowa. Co charakterystyczne, w obu miejscowościach są ulokowane specjalne garnizony. Podolsk to jedno z centrów szkolenia specnazu rosyjskiej armii. Odincowo to jedna z baz dywizji im. Feliksa Dzierżyńskiego. Do niedawna jednostka wchodziła skład wojsk wewnętrznych MSW, a obecnie należy do rosyjskiej gwardii narodowej. Być może to przypadek, ale obecny opozycjonista, a w przeszłości oficer wywiadu KGB Giennadij Gudkow twierdzi, że tajne więzienie ma sens jedynie wtedy, gdy znajduje się na dobrze strzeżonym terytorium, na przykład specjalnej jednostki wojskowej.

Jeśli chodzi o warunki panujące w nielegalnym miejscu izolacji, to trudno o bardziej wstrząsający opis. Znamy go z relacji dwóch braci, obywateli Kirgizji należących do milionowej rzeszy azjatyckich imigrantów ekonomicznych. To oni bowiem zostali oskarżeni o dokonanie petersburskiego zamachu. Pierwszy został zatrzymany w Rosji, drugiego służby kirgiskie zatrzymały w kraju i bez decyzji sądu przekazały w ręce rosyjskich kolegów. Los podejrzanych był nie do pozazdroszczenia od momentu, gdy z workami na głowach trafili do piwnicznych cel, gdzie zostali przykuci do metalowych rur umieszczonych na wysokości kolan. Porządek kolejnych dni był jednakowy. Przesłuchujący rozbierali podejrzanych do naga, po czym albo razili prądem, albo bili drewnianymi pałkami. Elektrody były przypięte do genitaliów. Ponadto w ruch szedł gaz wpuszczany do plastikowych worków owiniętych wokół twarzy podejrzanych, w użyciu były również tortury wodne. Cele były mało komfortowe, gdyż za toaletę służyły pięciolitrowe słoiki, w jakich w Rosji sprzedaje się kwas i piwo. Sądząc po ich ilości oraz fetorze, Kirgizi z pewnością nie byli pierwszymi ani jedynymi lokatorami. Zresztą o podobnych przeżyciach zasygnalizowali inni gastarbeiterzy, kilka lat temu oskarżeni o rzekomy zamach na ekspresowy pociąg linii Moskwa – Petersburg.

Zatrzymanie obywateli Kirgizji miało typowo wydobywczy charakter, bo braci najwyraźniej zmiękczano przed rozpoczęciem oficjalnej procedury dochodzeniowej. Po kilkudziesięciu dniach pobytu w tajnym więzieniu zostali domyci, przebrani i przewiezieni do innych miejscowości pod Moskwą. Następnie funkcjonariusze grup antyterrorystycznych Federalnej Służby Bezpieczeństwa zainscenizowali operacyjne zatrzymanie. Widowiskowe nagrania trafiły do wszystkich kanałów telewizji i na medialne łamy.

Żeby było jasne, tryb zatrzymania, warunki oraz powody przetrzymywania nie są jedynie wymysłem podejrzanych o działalność terrorystyczną. Identyczne metody przedstawił w swojej skardze do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości opozycjonista Leonid Razwozżajew. To aktywista protestów ulicznych w Moskwie w 2011 r., wywołanych fałszerstwami wyborczymi podczas wyborów do Dumy. Należał do lewicowej, nieformalnej (odmowa rejestracji) organizacji Siergieja Udalcowa. Obaj opozycjoniści padli ofiarą prowokacji służb specjalnych, w której skutek zostali oskarżeni o próbę obalania ustroju. Operację przeprowadzili, nomen omen, funkcjonariusze FSB z departamentu ochrony ładu konstytucyjnego, znani ze zwalczania przeciwników politycznych Kremla. Udalcow został aresztowany i skazany na cztery lata łagru, skąd na niedawno wyszedł. Razwozżajew zdołał uciec na Ukrainę, ale nie na długo. Został porwany i dostarczony przed oblicze dyspozycyjnego wymiaru sprawiedliwości. Z tym, że podczas drogi (tzw. etapowanie więźnia) był izolowany w kilku miejscach Rosji, idealnie przypominających tajne więzienie Kirgizów. Czy takich przypadków jest więcej?

Całość w najnowszym numerze.