Terroryści pod specjalnym nadzorem (Dżihad w Hiszpanii)

Hiszpańskie służby pozwoliły staremu członkowi Al-Kaidy spokojnie organizować zamach.

Zamachy w Barcelonie i w Cambrils (17.08. i 18.08.2017.), w których zginęło 16 osób a ponad 150 zostało rannych, to tylko kolejny etap walki w Hiszpanii z salafickim dżihadem. To również świadectwo poważnych błędów policji i wymiaru sprawiedliwości, którzy pozwolili, żeby pod nosem służb dawny sympatyk, a najprawdopodobniej regularny agent „starej” Al Kaidy zbudował komórkę terrorystyczną taką, jak je tworzono pod auspicjami Abu Musaby az – Zarkawiego, rekrutując Hiszpanów i Marokańczyków na dżihad do Iraku.

Hiszpania była od połowy lat 90-tych areną aktywności przynajmniej 4 organizacji: Centralnej Al Kaidy, GIA, GSPC, GICM. GIA – algierska Islamska Grupa Zbrojna (franc. Groupe Islamique Armé, arab. al-Jama'ah al-Islamiyah al-Musallaha). GIA utworzona w 1993 r. organizacja salafickiego dżihadu z weteranów z Afganistanu w czasie algierskiej wojny domowej, zasłynęła nie tylko z wyjątkowego okrucieństwa ale też z nieprzejednania i odrzucenia wszelkich form dialogu z rządem. Równie chętnie jak przedstawicieli rządu i cudzoziemców atakowała przedstawicieli innych grup, które były skłonne do zawierania kompromisów. W swojej aktywności ustanowiła szereg komórek zagranicznych w tym w Hiszpanii, we Francji i w Belgii.

W 1998 r. doszło do secesji z grupy jednego z jej regionalnych dowódców – Hassana Hattaba, który odrzucał taktykę atakowania cywilów i utworzył konkurencyjną – GSPC (Salaficką Grupę Modlitwy i Walki, arab. al-Jamā‘ah as-Salafiyyah li-d-Da‘wah wa-l-Qitāl, franc. Groupe Salafiste pour la Prédication et le Combat). Po secesji części grupy (która utworzyła GSPC) w 1998 r. i amnestii w Algierii w 1999 r. GIA osłabła i ostatecznie w 2006 r. scaliła się ponownie z GSPC już pod egidą lidera centralnej Al Kaidy – Aymana al Zawahiri. Ostatecznie obie grupy zmieniły nazwę i od tej pory występują pod szyldem Al Kaidy Islamskiego Magrebu (AQIM)

Natomiast trzeci duży gracz na arenie salafickiego dżihadu w Hiszpanii to GICM -Marokańska Islamska Grupa Walcząca) (GICM – franc. Groupe Islamique Combattant Marocain) utworzona z marokańskich weteranów z Afganistanu. Jej celem było od początku utworzenie w Maroko emiratu islamskiego. Grupa ma bardzo rozbudowane struktury – bazujące na wielkiej diasporze marokańskiej w Wielkiej Brytanii, Belgii, Francji i przede wszystkim Hiszpanii. Jej aktywność na terenie Europy jest i była ściśle koordynowana z centralnymi strukturami w Maroko i Afganistanie, a po powstaniu Państwa Islamskiego (IS) i wielkiej secesji tysięcy dżihadystów z Al Kaidy do IS – również z Raqqa i Mosulem.

W latach 90-tych pierwszym przejawem rosnącej aktywności grup salafickich w Hiszpanii było aresztowanie w Barcelonie działacza GIA Ghebrida Messaouda, przy którym znaleziono broń maszynową, 2 tys. szt. amunicji, granaty i detonatory. Policja hiszpańska rozpoczęła na szeroką skalę działania przeciwko organizacjom algierskim, wykorzystującym terytorium Hiszpanii jako zaplecze logistyczne i finansowe. Jak się okazało już później, na tym etapie rozwoju dżihadu w Hiszpanii – aktywne były wyłącznie wielkie organizacje, z rozbudowanymi strukturami i siatkami zaopatrzenia.

W sumie, pod koniec lat 90. schwytano i osadzono ponad 300 dżihadystów. Okazało się też, że organizacje te szczególnie upodobały sobie Katalonię, która stała się z jednej strony ulubionym miejscem osiedlania się imigrantów z Algierii i Maroka – z drugiej, podstawową bazą rekrutacyjną tych organizacji. Na tym etapie żadna z tych organizacji nie planowała ataku na terytorium Hiszpanii.

29 marca 1996 r policja w Barcelonie aresztowała 12 osób oskarżonych o ukrywanie i ułatwianie tranzytu członkom GIA oraz przerzucanie ich między Belgią, Francją, Hiszpanią i Algierią. Chodziło o grupy, które po dokonaniu zamachu na terenie Francji były przerzucane do Algierii lub ukrywane w Hiszpanii. Aresztowania przeprowadzono również w Geronie i Leridzie. W czerwcu 1996 r., policja aresztowała w Madrycie Algierczyka – Farida Rezgui, który odpowiadał za fałszowanie dokumentów dla GIA.

W kolejnej operacji – Operacion Appreciate, rozbito 11 osobową komórkę GIA zajmującą się logistyką i przerzutami dżihadystów z i do Algierii. Warto wspomnieć, że wśród zatrzymanych będą późniejsi zamachowcy z Madrytu (11.03.2004 r.) Abdelkrim Bensmail oraz Allekema Lamari.

Po tym jak GIA osłabła w Algierii, znaczną część aktywności oraz struktur przejęła w Hiszpanii GSPC. Do 2004 r. policja przeprowadziła szereg operacji przeciwko siatkom GSPC. Największa z nich – Operacion Fox w grudniu 2001 r. – miała za zadanie rozbicie siatki Algierczyków, związanych ze słynnym Djamelem (Dżamelem) Beghalem. Grupa Beghala, rozbita we wrześniu 2001 r. miała dokonać zamachów m.in. na Ambasadę USA w Paryżu na i bazę lotniczą Kleine Brogel. W grupie aresztowanej w ramach operacji Fox w lipcu 2001 r. obracał się również Nizar Trabelsi, Tunezyjczyk, niedoszły zamachowiec samobójca, który miał wysadzić się w bazie w Belgii. Został aresztowany 13 września 2001 r. w Belgii. W 2001r. Trabelsi spotykał się z Osamą bin Ladenem. Był wśród organizatorów globalnego spisku al Kaidy, którego elementem były zamachy w USA 11 września 2001 r.. W 2013 r. został wydany do USA, gdzie siedzi w więzieniu w Waszyngtonie. Djamel Beghal natomiast, to członek „starej” Al-Kaidy, biorący udział w spisku 11 września 2001 r.. 28 lipca 2001r. (6 tygodni przed 11 września) został rozpoznany i zatrzymany na lotnisku w Dubaju. Następnie poddano go „rozszerzonym technikom przesłuchań”. Informacje od Beghala pozwoliły na rozbicie siatki Al- Kaidy w Niemczech i aresztowanie w Hamburgu Mohameda Atty, który 11 września miał przeprowadzić zsynchronizowane z amerykańskimi ataki w Europie. Beghal otrzymywał (wg. jego własnych zeznań) rozkazy od Mohameda Zine el Abidina (czyli świetnie znanego w Polsce – Abu Zubaidy).

Żeby pokazać jak proste i oczywiste są powiązania owych „historycznych” siatek terrorystycznych i współczesnych warto wspomnieć, że mentorem zamachów w Paryżu – na „Charlie Hebdo” (7.01.2015 r.) i koszerne delikatesy – Cherifa Kouachi był właśnie... Djamel Beghal. Obaj spotkali się i zaprzyjaźnili we francuskim więzieniu FleuryMerogis.

Kouachi po wyjściu z więzienia i na polecenie Beghala przygotowywał jeszcze próbę odbicia innego lidera GIA – Smait Ait Ali Belkacem’a. 7 stycznia 2015 r. w wyniku zamachu na redakcję Charlie Hebdo bracia Cherife i Said Kouachi zabili 12 osób a 11 ranili. Amedy Coulibaly, w 3 incydentach w Paryżu 9 stycznia 2015 r. zabił w sumie 5 osób a ranił 11. Ale to zupełnie inna historia. Warto też wspomnieć, że grupa zatrzymana w Hiszpanii podczas operacji Fox utrzymywała relacje z rozbitą w Mediolanie grupą Tunezyjczyka Essida Sami Ben Khemais. Grupa ta była odpowiedzialna za przygotowywanie zamachu na Ambasadę USA w Rzymie.

Drugą dużą operacją policji przeciwko algierskim siatkom związanym z GSPC była operacja Lago przeprowadzona w Katalonii w 2003 r. Grupa kierowana przez Algierczyka – Mohameda Tahroui – pierwotnie oskarżana była o przygotowywanie zamachu na amerykańską bazę marynarki wojennej w Rota. Ostatecznie udowodniono jej związki z bazującą we Francji grupą przygotowującą zamachy w Paryżu oraz grupą z Frankfurtu składającą się z weteranów wojny w Afganistanie i Czeczenii kierowaną przez Mohameda Bensakhię.

Od tej pory z racji fuzji GIA i GSPC, uznania formalnego zwierzchnictwa Al Kaidy nad GSPC a następnie przekształcenia grup w AQIM, kolejne operacje policji i wykrywane spiski były związane z Al Kaidą (choć mogły dotyczyć członków dawnych struktur GIA lub GSPC). Przed zamachami 2004 r. w Hiszpanii istniały przynajmniej dwie komórki Centralnej Al Kaidy –w Madrycie i w Grenadzie – powiązane z grupami zlikwidowanymi podczas operacji Fox i Appreciate. Komórki podlegały Imadowi Barakat Yarkasowi (Abu Dada). Ten z kolei był związany z Mohamedem Attą i komórką hamburską Al Kaidy. To między innymi ta komórka odpowiadała za zorganizowanie w Cambrils spotkania w lipcu 2001 r. między Mohamedem Attą i Ramsim Binalszibem, podczas którego dopracowywali ostatnie szczegóły ataków 11 września. To samo Cambrils, w którym policja zastrzeliła w 2017 r. czterech zamachowców z Barcelony.

Do zmiany w sposobie działania grup salafickiego dżihadu w Hiszpanii, doprowadziły wydarzenia bezpośrednio związane z rozbiciem europejskiej siatki Al Kaidy po 11.09.2001 r. i działalnością Otmana al-Andalusi (Amera Azizi).

Amer Azizi to urodzony w Maroku w 1968 r. dawny członek lub sympatyk salafickiej Tablighi Jamaat (TJ). Tej samej, której członkiem był też Zacarias Moussaoui – jedyny schwytany członek grupy Al Kaidy odpowiedzialnej za zamachy 11 września – oraz wspominany wcześniej Djamel Beghal. Pomimo tego, że członkowie Tablighi Jamaat (TJ), choć z różną dodatkową afiliacją, pojawiali się jako uczestnicy w wielu kolejnych zamachach w Europie, organizacja nadal swobodnie działa w Europie Zachodniej. Amer Azizi był również członkiem grupy Abu Dady, ale podczas rozbicia grupy udało mu się uniknąć aresztowania. Schronił się aż w Pakistanie, gdzie nawiązał kontakt kierownictwem Al Kaidy. Pomysłem, z którym udał się do Pakistanu było przekształcenie komórek rekrutacyjno-logistycznych w komórki bojowe i przeniesienie dżihadu na terytorium Hiszpanii. Likwidowało to co prawda dość bezpieczną dotychczasową przystań dla operacji w Maroko i Francji, ale pogląd ten – przeniesienia teatru wojny na ziemię Krzyżowców – pasował do globalnej doktryny centralnej Al Kaidy.

Azizi był łącznikiem i organizatorem kontaktów między kierownictwem al Kaidy a zamachowcami z 11 marca 2004 r. z Madrytu. Ostatecznie zginął w grudniu 2005 r. w ataku amerykańskiego drona na dom w Północnym Waziristanie (Pakistan), ale jego idea rozwijała się w najlepsze. Zrekrutowany przez Aziziego Mustafa al-Mayoumi (również członek madryckiego oddziału Tablighi Jamaat), doprowadził do spotkania w lutym 2002 r. w Stambule, gdzie grupy dżihadystów z Libii (LIFG – Libijska Islamska Grupa Walcząca), marokańskiej GICM oraz tunezyjskiej TCG (Groupe Combattant Tunisien) uzgodniły, że będą prowadziły dżihad na terytoriach krajów europejskich. TCG, mniej w Europie znana, zasłynęła tym, że jej dwaj mieszkający w Belgii członkowie dokonali spektakularnego zamachu na lidera Sojuszu Północnego w Afganistanie – Szaha Massuda.

Informacja o ustaleniach spotkania w Stambule została rozpowszechniona wśród komórek europejskich. Bezpośrednio po spotkaniu Mayoumi rozpoczął formowanie grupy, która dokonała ostatecznie zamachów 11 marca 2004 r. Zamach w Madrycie był skomplikowaną operacją prowadzoną przez cztery częściowo autonomiczne zespoły – dwa pochodzące z dawnej siatki Abu Dady, jeden związany z marokańskim GICM, kierowany przez mieszkającego w Belgii Yussefa Belhaja i czwarty – z zrekrutowanych kryminalistów, służący jako zaplecze logistyczne i finansowe.

Podobny pomysł – wykorzystywania powiązań ze światem przestępczym dla wsparcia logistycznego – wynikający często z relacji nawiązywanych w więzieniach, weterani Al Kaidy stosują bardzo często również przy przygotowywaniu aktualnych zamachów. Po zamachach w Madrycie policja rozpoczęła serię operacji, których celem było rozbicie istniejących siatek związanych z zamachami. W operacji Saeta 1 kwietnia 2005 r. aresztowano 13 osób. Aresztowani to członkowie 2 grup madryckich: jednej kierowanej przez Tunezyjczyka – Serhane Ben Abdelmadżida Fakheta, drugiej – związanej z Youssefem Belhadżem (Belhadj). Spośród kolejnych, na szczególną uwagę zasługuje operacja Chacal, przeprowadzona w styczniu 2006 r. w Vilanova i Geltru w Katalonii. Celem operacji było rozbicie komórki kierowanej przez Mohameda Mrabeta Fhasi. Jego grupa związana była z GICM i GSPC, a zasłynęła m.in. zrekrutowaniem Belgacema Bellila, który 12 listopada 2003 r. wjechał samochodem z materiałami wybuchowymi w bazę włoskiej armii w Nasirii w Iraku. W ataku zginęło 19 żołnierzy włoskich i 9 irackich. Poprzedni lider grupy – Abdeladim Akoudad – został aresztowany 14.12.2003 r. w związku z zamachami w Casablance. I teraz najważniejsze – współlokatorem Belgacema Bellila był Abdelbaki Es Satty, znany dziś całemu światu późniejszy lider komórki IS, który odpowiada za przygotowanie zamachu w Barcelonie i Cambril. Es Satty został rozpoznany na zdjęciach. Używał przynajmniej dwóch telefonów innych członków grupy. Poza tym jego telefon był na podsłuchu, ale policji nie udało się zdobyć przekonujących dowodów jego winy.

Według nowych ustaleń – Es Satty prawie na pewno był członkiem grupy, a jego nazwisko pojawiło się nawet na procesie. Proces członków grupy był przygotowany źle. Pomimo oczywistych powiązań, sąd odrzucił większość dowodów jako nieprzekonujących, źle przygotowanych lub uzyskanych niezgodnie z prawem. Być może dzięki temu nazwisko Abdelbaki Es Satty nie pojawiło się w żadnych rejestrach policyjnych z tej operacji. Co więcej, policja chyba sama była zainteresowana, żeby nie ciągnąć tej sprawy. Z blisko 22 osobowej grupy tylko 9 osób skazano. W prasie pojawiła się teza, że imam z Raspall zradykalizował się w więzieniu na skutek kontaktów z Raszidem Aglim, uczestnikiem zamachów w Madrycie w 2004 r. Jest jednak niemal pewne, że jako współlokator Bellila, który podlegał rozkazom szefa irackiej Al Kaidy – Al Zarkawiego – i członek grupy Mohameda Mrabeta Fhasi, miał dużo lepszą okazję do radykalizacji dużo wcześniej. W rezultacie owa luka w systemie informacyjnym spowodowała, że po wyjściu z więzienia w 2014 r. zamiast zostać deportowany do Maroka, Es Satty wystąpił w listopadzie 2014 r. o azyl (otrzymał go) i mógł swobodnie podróżować po wszystkich krajach strefy Szengen. Ponadto, kiedy próbując znaleźć pracę w Belgii zwrócił uwagę tamtejszej policji – jako potencjalny rekruter dżihadu, policja z Katalonii mogła odpowiedzieć z czystym sumieniem, że nie był nigdy podejrzewany o terroryzm czy związki z dżihadem. W rezultacie Es Satty zrobił dokładnie to czego uczono go jeszcze w czasach Al Kaidy. Zbudował komórkę z młodych ludzi, którzy nie przyciągali zainteresowania policji i nie byli wcześniej notowanymi radykałami, a sam zamiast afiszować się z radykalnymi poglądami, co cechowało wielu liderów Państwa Islamskiego, kiedy jeszcze działali w Europie – spokojnie przygotowywał zamach w Barcelonie.

Jest prawie pewne, że to on i tylko on miał kontakt z którymś z agentów Państwa Islamskiego, zapewne z kimś ze „starej gwardii” GICM, z którą nawiązać kontakt było mu niezwykle łatwo. Powiązania Es Sattiego są jednym z priorytetów prowadzonego śledztwa. Dzięki sprawnej współpracy z bardzo dobrze zorganizowanymi marokańskimi służbami specjalnymi (Centralne Biuro Śledcze (BCIJ) Hiszpania jest w stanie likwidować większość spisków terrorystycznych powstających na styku z GICM i Marokańczykami z IS. Niestety nie wiemy ile jeszcze takich błędów, jak podczas operacji Szakal popełniono i ilu podobnych agentów dawnej Al Kaidy, niezależnie od współpracy ze spenetrowanymi przez wywiad organizacjami terrorystycznymi, przygotowuje właśnie zamachy.